Każdy zna to uczucie, kiedy wchodzi na dawno nieodwiedzany strych i widzi pamiątki z przeszłości. Każda z rzeczy przywołuje wspomnienia. Nie liczy się kurz, rdza i ogólny rozkład. Ważne, że w tym starym bujanym fotelu lubiła siadywać babcia, robiąc skarpetki, a tym wózkiem woziłeś swoje pierwsze dziecko.
- Targi i giełdy staroci mają swój niesamowity, osobliwy urok – mówi pani Maria, która rzeczami z takich miejsc zapełniła swoje mieszkanie.
- Stylizowane na antyczne wazy, stoją tu obok indyjskich słoni pomalowanych na złoto, ktoś mniej wrażliwy przejdzie obojętnie obok tych rzeczy, uznając je za śmieci. Ja jednak wierzę, że każda z nich ma swoją duszę i historię – wyjaśnia.
W Wałbrzychu niezwykłych bibelotów i ciekawych rzeczy codziennego użytku szukać można w dwóch miejscach – na targu w okolicy Kauflandu oraz podczas organizowanych cyklicznie na Rynku giełd staroci. Jak twierdzą wystawcy, nieprawdą jest, że wystawiane rzeczy pochodzą ze starych strychów i piwnic. Niektóre przebyły naprawdę spore odległości, by znaleźć się w naszym mieście.
- My przywozimy rzeczy głównie z Niemiec, czasem zdarzają się tez z innych części Europy – wyjaśnia pani Anna, która wraz z mężem handluje porcelanowymi bibelotami, zastawami i obrazami. Wszystkie rzeczy są czyste i w dobrym stanie.
Czasem można kupić coś ładnego za grosze, a czasem trzeba słono za coś zapłacić, zawsze jednak można się potargować. Warto więc wybrać się w niedzielę całą rodziną na wałbrzyski Rynek. Nawet jeśli nie upolujemy nic wartościowego, będzie to na pewno ciekawa lekcja historii dla najmłodszych oraz okazja do powspominania dla starszych.