- Choć w latach swojej największej świetności Sokołowsko było nazywane „śląskim Davos”, to tak naprawdę właśnie alpejski kurort powinno się nazywać „szwajcarskim Sokołowskiem". Świadczy to o bujnej przeszłości i ogromnym znaczeniu tego sanatorium w ówczesnej Europie. Dziś niestety z dawnej chwały niewiele zostało, ale uważniej przyglądając się zabudowie można doszukać się minionego blasku i dawnej atmosfery. A także spotkać pełnych pasji ludzi, którzy ożywiają to miejsce i tworzą jego wyjątkową magię. Dzieje się to choćby za sprawą kina i postaci Krzysztofa Kieślowskiego, który spędził tu w młodości trochę czasu - opisuje profil Adventum - konkretnie o podróżach.
Przez stulecia Görbersdorf był skromną wsią leśną należącą do dóbr rodu Hochbergów z Zamku Książ. Prawdziwy przełom nastąpił w połowie XIX wieku. W 1849 roku urok doliny zachwycił hrabinę Marię von Colomb. Namówiła ona swojego szwagra, lekarza Hermanna Brehmera, do stworzenia nowatorskiego ośrodka leczniczego.
W 1855 roku Brehmer otworzył tu pierwsze na świecie sanatorium leczące gruźlicę za pomocą autorskiej metody klimatyczno-dietetycznej oraz hydroterapii. To właśnie na rozwiązaniach z Sokołowska wzorował się później słynny szwajcarski kurort w Davos.
Zjeżdżała tu arystokracja
Na przełomie XIX i XX wieku miejscowość rozrosła się w luksusowe uzdrowisko z imponującymi neogotyckimi gmachami sanatoryjnymi, parkiem zdrojowym, a nawet własnym obserwatorium astronomicznym. Zjeżdżała tu arystokracja i pacjenci z całej Europy, w tym z Rosji, dla których wzniesiono jedyną w Sudetach prawosławną cerkiew.
Po II wojnie światowej wieś została nazwana na cześć dr. Alfreda Sokołowskiego – wybitnego polskiego ftyzjatry, który przez lata współpracował z Brehmerem. W latach powojennych w miasteczku wychowywał się reżyser Krzysztof Kieślowski. Pod koniec XX wieku kurort stracił jednak na znaczeniu, a wspaniałe budynki zaczęły popadać w ruinę (zniszczenia dopełnił pożar flagowego sanatorium „Grunwald” w 2005 roku).
Nie ma jeszcze komentarzy.