Nasza regionalna perła wciąż stoi pusta i zaniedbana
Audio
Czytaj na głos
fot. Adventum - konkretnie o podróżach
Można pomyśleć, że to jakiś XIX-wieczny poniemiecki pałac. Opuszczony przez bogatych właścicieli, którzy w pośpiechu uciekali na zachód, gdy do granic Śląska niebezpiecznie szybko zbliżała się Armia Czerwona. Takich obiektów nie brakuje przecież na Dolnym Śląsku. Tymczasem tutejsza historia jest zgoła odmienna... - Zgadza się tylko XIX w., dokładnie lata 80. tego stulecia. Właśnie wtedy ówczesny właściciel tutejszych dóbr przekazał ziemię i środki finansowe Zakonowi Kawalerów Maltańskich na budowę szpitala. Potężny gmach szpitala o powierzchni aż 2,4 tys. metrów kwadratowych utrzymany w popularnym wówczas stylu neogotyckim budowano przez trzy lata, między rokiem 1883 a 1886. Był nowoczesny i dobrze wyposażony, mieściło się w nim 85 łóżek, co oznaczało, że w ciągu roku mógł leczyć nawet kilkuset pacjentów - opisuje serwis Adventum - konkretnie o podróżach. Dom Dziewcząt Niemieckich i szkoła... - Później przez chwilę był domem, a właściwie pałacem bogatej żydowskiej rodziny, ale gdy naziści przejęli władzę w Niemczech, majątek został znacjonalizowany. Pełnił odtąd różne funkcje, w tym Domu Dziewcząt Niemieckich (żeński odpowiednik Hitlerjugend), co stworzyło podstawy do stworzenia nie potwierdzonych w dokumentach plotek o istnieniu tu Lebensbornu. Po wojnie w pięknym obiekcie działała szkoła, ale gdy jego stan był już na tyle zły, że nie nadawał się do użytku, został opuszczony. Dziś nadal stoi pusty i zaniedbany... - dodaje portal Adventum - konkretnie o podróżach.
Nie ma jeszcze komentarzy.