Statyw nie mógł stać w miejscu
Na górze trzeba było reagować na to, co działo się przed obiektywem. Księżyc wędrował, więc Małgorzata przestawiała statyw i zmieniała miejsce. W rozmowie wspomina, że obserwator z boku mógłby uznać tę bieganinę za niezłą komedię.
Trzeba się jakby ustawić do niego, a on też wędruje.
Małgorzata Mójta
W jednym ujęciu złota tarcza wyłania się przy zakręcie Drogi Jubileuszowej, jakby księżyc też wybrał się na szlak. W kolejnych pojawia się za budynkami na szczycie Śnieżki.

fot. Małgorzata Mójta
Zestaw z tego wieczoru dopełnia Samotnia widziana z góry, z ciepłym światłem w oknach.

fot. Małgorzata Mójta
Mama pierwsza w nią wierzyła
Fotografią zajęła się intensywniej w 2023 roku. Jest samoukiem i szuka własnej drogi. W górskich pejzażach ceni naturalność, a nie mocno podkręcone kolory. Bardzo ważną osobą w tej historii była jej mama. Od początku bardzo mi kibicowała. Podziwiała również przede wszystkim wrażliwość i profesjonalizm kolegi fotografa, z którym dzisiaj Małgorzata zrealizowała jedno z najbardziej przełomowych wyjść w góry, i z którym w drodze powrotnej wspominała to fantastyczne kibicowanie.
Moja mama zawsze mówiła, że robię dobre zdjęcia i mi kibicowała. Oczywiście niesamowicie cieszą się z postępów i wspierają córki.
Małgorzata Mójta
Dziś Małgorzata rozwija pasję, na którą ma więcej przestrzeni, odkąd dzieci dorosły i wyprowadziły się z domu. W rozmowie śmieje się, że właśnie po pięćdziesiątce realizuje jedne z najważniejszych rzeczy w swoim życiu. Lubi naturalne kolory, bez nadmiernego podkręcania barw.
Jeleniogórzanka, pasjonatka fotografii i aktywnego wypoczynku. Zawodowo zajmuje się kadrami, płacami i częściowo księgowością. Po ośmiu godzinach przy biurku szuka równowagi w naturze. Wędruje, jeździ na rowerze i pokonuje via ferraty. Swoje zdjęcia oznacza hashtagiem #walkingwithmalgos.
Więcej fotografii: profil Małgorzaty Mójty na Facebooku.
Nie ma jeszcze komentarzy.