reklamy
Poniedziałek, 2 listopada Imieniny: Małgorzata, Bohdana, Bożydar
4°C Wałbrzych
CZYTAJ RÓWNIEŻ
Tragedie i dramaty Tragiczny pożar budynku mieszkalnego. Nie żyje jedna osoba! Aktualności Zmiany w komunikacji miejskiej na 1 listopada [ROZKŁAD] Aktualności Wspierał Zoo Łączna, dziś rano został skuty i zatrzymany! Aktualności Stoją murem za Kasią - policjantką, która ostrzegła Marcina Nowaczyka z Zoo Łączna! Aktualności Pobierało wyższą kwotę za parking. Jesli się nie upomnieliście, to Wasza strata... Aktualności Zwierzęta wracają pod opiekę właściciela Zoo Łączna! 112 Kierowca autobusu spowodował kolizję z osobówką [ZDJĘCIA] Edukacja Wałbrzyska uczennica odbierała nagrodę w Warszawie Inne wydarzenia Rajdowe popisy w Wałbrzychu - wyniki [WIDEO] Aktualności Wspierali Zoo Łączna. Dostali groźby i zniknęli z sieci! Aktualności Nasze morsy rozpoczęły sezon [ZDJĘCIA] Turystyka Zapomniana miejscowość z ciekawą historią i wielki skarb z drewna Aktualności Złowili gigantyczne sumy Aktualności Praca wre przy budowie nowego osiedla mieszkaniowego Nekrologi Zmarł ks. prał. Ryszard Szkoła, były proboszcz wałbrzyskiej parafii

Samochód się pali na drodze - nikt nie chce pomóc

Audio

Czytaj na głos

Autor: RT 2 min czytania Polska

Przejeżdżający kierowcy nie reagują. Auto się pali

reklamy

Na nagraniu z monitoringu GDDKiA (droga S7) widać dramatyczną scenę: na poboczu ruchliwej drogi stoi płonący samochód osobowy, z maski i przedniej części nadwozia buchają płomienie. Obok stoi mężczyzna, który rozpaczliwie próbuje zatrzymać przejeżdżające pojazdy, machając rękami w stronę jadących samochodów.

Mimo to kolejne auta – w tym pojazd z przyczepą kempingową oraz czarny van – przejeżdżają obok płonącego wraku, niewiele zwalniając i nie reagując na sygnały mężczyzny. Dopiero po kilku minutach zatrzymał się jeden z kierowców.

Znieczulica na drodze – coraz częstszy widok?

Ten obraz – człowiek machający rękami przy płonącym aucie, a obok niego sznur samochodów, które po prostu jadą dalej – wywołuje niepokojące pytania o to, jak reagujemy na cudzą tragedię. Psychologowie od lat opisują zjawisko tzw. rozproszenia odpowiedzialności: im więcej świadków zdarzenia, tym mniejsze poczucie, że to właśnie ja powinienem zareagować.
- Każdy kierowca zakłada, że "ktoś inny na pewno się zatrzyma" albo że "ktoś już wezwał straż pożarną" - wyjaśniają.

Do tego dochodzi codzienny pośpiech, lęk przed zaangażowaniem się w nieznaną sytuację, a czasem zwykła obawa o własne bezpieczeństwo – przecież przy płonącym aucie może dojść do wybuchu. Wszystko to sprawia, że coraz częściej jesteśmy świadkami sytuacji, w których ludzka reakcja ogranicza się do nagrania filmiku telefonem, a nie realnej pomocy.

YouTube: materiał wyłączony w ustawieniach prywatności.Zgoda obejmuje YouTube, Facebook, TikTok i Google Maps. Ich dostawcy mogą otrzymać np. Twój adres IP.
Film: GDDKiA

Co mówi prawo?

Warto przypomnieć, że w Polsce nieudzielenie pomocy osobie znajdującej się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia lub zdrowia jest przestępstwem.
Kodeks karny przewiduje za to odpowiedzialność, jeśli można było pomóc bez narażania siebie lub innych na poważne niebezpieczeństwo. W przypadku płonącego pojazdu wystarczające jest często samo wezwanie straży pożarnej – to już wypełnia obowiązek reakcji, nawet jeśli ktoś nie czuje się na siłach, by podejść bliżej ognia.
- Nie wiadomo jednak ilu przejeżdżających kierowców wezwało straż pożarną - słyszymy.

Apel do kierowców

Historia z nagrania to przestrzega przed obojętnością, jaka niestety towarzyszy nam coraz częściej na polskich drogach. Wystarczy zwolnić, zadzwonić pod numer 112 i upewnić się, że ktoś już zareagował. To niewiele, a może uratować czyjeś zdrowie lub życie - nigdy nie znamy szczegółów danego zdarzenia.

Skomentuj Brak komentarzy

Bez podpisu komentarz będzie podpisany „Gość”. Komentarz gościa nie może być później usunięty przez autora.

Masz konto? Zaloguj się.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka