reklamy
Niedziela, 11 października
9°C Wałbrzych
CZYTAJ RÓWNIEŻ
Inne wydarzenia Rajdowcy znów pojadą w Wałbrzychu Pomagamy Małą Lilcię z Wałbrzycha czeka jeszcze kilka operacji. Rodzice i dziewczynka się nie poddają Tragedie i dramaty Tragedia na drodze. Śmiertelny wypadek motocyklisty na S3! Aktualności Ewakuacja kolei linowej na Dzikowcu Aktualności "Krwawy piątek": Sporo nastolatków zatrzymanych na Dolnym Śląsku! Kryminał Mnożą się ataki nożowników. Od jutra patrole przed szkołami! Nekrologi Żegnają Mariusza Malinowskiego Aktualności Głowa rodu Hochbergów na Zamku Książ Aktualności Ruchy transferowe w policji jak w futbolu. Wszystko po odwołaniu ze stanowiska komendanta Lewandowskiego Kilometry Coraz bliżej otwarcia czeskiej D11. Trwają intensywne prace przy granicy z Polską! [ZDJĘCIA] Pomagamy Usłyszał „Tato, już mi lepiej”, a chwilę później stracił przytomność. Norbert walczy o powrót do zdrowia Aktualności Piękny mural na budynku Aktualności Dziewczynka posiadała zdjęcie swojego biletu miesięcznego, ale i tak dostała mandat. Wezwanie nie będzie anulowane Piłka nożna Emmanuel Olisadebe już wylądował i jest po pierwszym treningu swojego klubu z klasy A

Samochód się pali na drodze - nikt nie chce pomóc

Audio

Czytaj na głos

Autor: RT 2 min czytania Polska

Przejeżdżający kierowcy nie reagują. Auto się pali

reklamy

Na nagraniu z monitoringu GDDKiA (droga S7) widać dramatyczną scenę: na poboczu ruchliwej drogi stoi płonący samochód osobowy, z maski i przedniej części nadwozia buchają płomienie. Obok stoi mężczyzna, który rozpaczliwie próbuje zatrzymać przejeżdżające pojazdy, machając rękami w stronę jadących samochodów.

Mimo to kolejne auta – w tym pojazd z przyczepą kempingową oraz czarny van – przejeżdżają obok płonącego wraku, niewiele zwalniając i nie reagując na sygnały mężczyzny. Dopiero po kilku minutach zatrzymał się jeden z kierowców.

Znieczulica na drodze – coraz częstszy widok?

Ten obraz – człowiek machający rękami przy płonącym aucie, a obok niego sznur samochodów, które po prostu jadą dalej – wywołuje niepokojące pytania o to, jak reagujemy na cudzą tragedię. Psychologowie od lat opisują zjawisko tzw. rozproszenia odpowiedzialności: im więcej świadków zdarzenia, tym mniejsze poczucie, że to właśnie ja powinienem zareagować.
- Każdy kierowca zakłada, że "ktoś inny na pewno się zatrzyma" albo że "ktoś już wezwał straż pożarną" - wyjaśniają.

Do tego dochodzi codzienny pośpiech, lęk przed zaangażowaniem się w nieznaną sytuację, a czasem zwykła obawa o własne bezpieczeństwo – przecież przy płonącym aucie może dojść do wybuchu. Wszystko to sprawia, że coraz częściej jesteśmy świadkami sytuacji, w których ludzka reakcja ogranicza się do nagrania filmiku telefonem, a nie realnej pomocy.

YouTube: materiał wyłączony w ustawieniach prywatności.Zgoda obejmuje YouTube, Facebook, TikTok i Google Maps. Ich dostawcy mogą otrzymać np. Twój adres IP.
Film: GDDKiA

Co mówi prawo?

Warto przypomnieć, że w Polsce nieudzielenie pomocy osobie znajdującej się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia lub zdrowia jest przestępstwem.
Kodeks karny przewiduje za to odpowiedzialność, jeśli można było pomóc bez narażania siebie lub innych na poważne niebezpieczeństwo. W przypadku płonącego pojazdu wystarczające jest często samo wezwanie straży pożarnej – to już wypełnia obowiązek reakcji, nawet jeśli ktoś nie czuje się na siłach, by podejść bliżej ognia.
- Nie wiadomo jednak ilu przejeżdżających kierowców wezwało straż pożarną - słyszymy.

Apel do kierowców

Historia z nagrania to przestrzega przed obojętnością, jaka niestety towarzyszy nam coraz częściej na polskich drogach. Wystarczy zwolnić, zadzwonić pod numer 112 i upewnić się, że ktoś już zareagował. To niewiele, a może uratować czyjeś zdrowie lub życie - nigdy nie znamy szczegółów danego zdarzenia.

Skomentuj

Bez podpisu komentarz będzie podpisany „Gość”. Komentarz gościa nie może być później usunięty przez autora.

Komentarze są sprawdzane przed publikacją. Masz konto? Zaloguj się.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka