Nasza ekipa stanęła dziś przed bardzo trudnym zadaniem zdobycia punktów na boisku Błękitnych Stargard Szczeciński, a więc ekipy, która radzi sobie w tym sezonie bardzo dobrze.
Mecz w Stargardzie Szczecińskim mógł ułożyć się znakomicie dla wałbrzyszan. Już w 3. minucie po dośrodkowaniu Wepy głową uderzył Moszyk, ale w tej sytuacji skutecznie interweniował Ufnal. Już minutę później bramkarz miejscowych wypuścił futbolówkę, do której dopadł Grzegorz Michalak i zdobył gola dla Górnika. Ku zaskoczeniu naszych graczy sędzia uznał, że bramkarz Błękitnych był faulowany i gola nie uznał. W 17. minucie groźnie zaatakowali gospodarze, lecz strzał Liśkiewicza zablokowali obrońcy biało-niebieskich. W 20. minucie Górnik zdobył gola, którego sędzia tym razem musiał uznać. Po dośrodkowaniu Śmiałowskiego do piłki doszedł Orłowski i mocnym strzałem wyprowadził naszych na prowadzenie. W kolejnych dwóch akcjach z dystansu strzelał Grzegorz Michalak, ale dwukrotni się pomylił. W 26. minucie nieznacznie z rzutu wolnego chybił Moszyk. Następne minuty obfitowały w wiele ostrych starć i arbiter pokazał kilka żółtych kartek. Zespół Błękitnych nie potrafił sforsować naszej defensywy, która w tym fragmencie meczu grała niemal bezbłędnie. W 43. minucie w polu karnym Górnika przewrócił się Filipowicz, ale sędzia nie dopatrzył się przewinienia piłkarzy z Wałbrzycha. Jeszcze tuż przed końcem pierwszej połowy strzelał Sawicki, ale wprost w Ufnala.
Druga odsłona zaczęła się od niecelnego uderzenia Wojtasiaka. W odpowiedzi ze strony Górnika niecelnie uderzał Bronisławski. W 53. minucie Kosakiewicz zatrudnił Janiczaka, ale nasz bramkarz zatrzymał tę próbę. Chwilę później Gutowski celnie uderzył głową i znów Janiczak stanął na wysokości zadania. W 61. minucie znów głową Janiczaka próbował zaskoczyć Gutowski i znów górą był golkiper Górnika. Dwie minuty później ekipa miejscowych przeprowadziła składną akcję. Piskorz dośrodkował w pole karne, Liśkiewicz przedłużył futbolówkę, a Inczewski dopełnił formalności i było po 1. Po zdobyciu tego gola zespół Błękitnych zaatakował z większą siłą i osiągnął dość znaczącą przewagę, a nasi skupili się na bronieniu dostępu do własnej bramki. W 72. minucie Piskorz uderzył z rzutu wolnego, ale Janiczak wyłapał ten strzał. Ataki gospodarzy przyniosły efekt w 79. minucie. Wtedy to właśnie Liśkiewicz zagrał w pole karne Górnika. Tam niefortunnie interweniował Filipe, a Janiczak nie zdołał zatrzymać tej piłki i padł dość kuriozalny gol. W końcowych minutach do ataku rzucili się podopieczni Jerzego Cyraka, ale ekipa ze Stargardu Szczecińskiego bardzo mądrze te ataki rozbijała i nie pozwoliła sobie zrobić krzywdy. W doliczonym czasie gry bliski wpisania się na listę strzelców był Piskorz, który chciał przelobować Janiczaka i nieznacznie się pomylił.
Błękitni Stargard Szczeciński – Górnik Wałbrzych 2-1 (0-1)
Górnik: Janiczak – Wepa, Cichocki, D. Michalak, Filipe - G. Michalak (73’ Oświęcimka), Śmiałowski, Sawicki, Bronisławski, Moszyk (88’ Surmaj) - Orłowski.