Do tej pory strażnicy mogli jedynie pouczać kierowców, którzy zatrzymywali się w obrębie przejazdu kolejowego albo wjeżdżali na tory tuż przed zgaśnięciem czerwonego światła. Teraz zamiast pouczenia dostaną mandat – i to niemały, bo kary za niebezpieczne zachowania na przejazdach zaczynają się od 2 tysięcy złotych.
Funkcjonariusze będą teraz aktywniej interweniować przy przejazdach kolejowych i przypominać kierowcom, że wjazd na torowisko przy opuszczonych zaporach to poważne zagrożenie.
- Nowe przepisy uderzą też w osoby, które utrudniają strażnikom prowadzenie interwencji – za to grozi mandat do 500 złotych - mówią miejscy strażnicy.
Zmiana, która może dotyczyć wielu mieszkańców, dotyczy jednak zwalczania gryzoni. Strażnicy zyskali możliwość nakładania mandatów na zarządców obiektów, którzy nie wywiązują się z obowiązku deratyzacji.
Jak wyjaśniają strażnicy, gdy na terenie nieruchomości pojawią się gryzonie, to właściciel musi wyłożyć trutkę i podjąć działania, by się ich pozbyć.
Sam obowiązek zwalczania gryzoni nie jest jednak nowością – wynikał już wcześniej z lokalnych uchwał rad miejskich.
Nowość polega na tym, że teraz strażnicy mają twarde narzędzie prawne, by egzekwować ten obowiązek mandatem, opierając się bezpośrednio na przepisach nakazujących właścicielom i zarządcom nieruchomości zwalczanie gryzoni i insektów.
Nie ma jeszcze komentarzy.