Do tragedii doszło 16 października około godziny 15.50 na drodze wojewódzkiej nr 364 między Jerzmanicami-Zdrojem a Pielgrzymką. Według ustaleń Prokuratury Rejonowej w Złotoryi Grzegorz Z. najpierw gwałtownie wyprzedził Skodę jadącą za ciężarówką, a następnie rozpoczął wyprzedzanie pojazdu ciężarowego. Zjechał na przeciwległy pas ruchu i zderzył się czołowo z prawidłowo jadącym Seatem Ibizą.
Za kierownicą Seata siedziała 25-letnia kobieta w ósmym miesiącu ciąży. Towarzyszyli jej mąż i jego 14-letni syn. Kobieta zmarła podczas reanimacji na miejscu wypadku. Lekarz próbował ratować dziecko przez cesarskie cięcie, jednak bez powodzenia. Mąż kobiety doznał obrażeń wewnętrznych i licznych złamań. Śmigłowcem przetransportowano go do szpitala w Legnicy. Nastolatek nie odniósł poważniejszych obrażeń.
Audi sprawcy zatrzymało się w poprzek jezdni. Uderzyła w nie jeszcze Skoda, której kierowca nie miał możliwości uniknięcia zderzenia. Przebieg wypadku zarejestrowała kamera zamontowana w tym samochodzie.
Według śledczych Grzegorz Z. wracał z pracy i spieszył się do domu na umówioną wizytę hydraulika. Usłyszał zarzut umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym, które doprowadziło do śmiertelnego wypadku. Podejrzany przyznał się do zarzucanego czynu i wyraził skruchę. Mężczyzna był trzeźwy, ale tester wykazał obecność środków odurzających w jego ślinie. Pobrano mu krew do badań. Grzegorz Z. zaprzeczył, by znajdował się pod wpływem narkotyków.
Prokuratura wnioskowała o tymczasowe aresztowanie 49-latka na trzy miesiące. Sąd Rejonowy w Złotoryi nie uwzględnił jednak wniosku, powołując się na ustabilizowaną sytuację życiową podejrzanego. Zamiast aresztu zastosował dozór policji, poręczenie majątkowe w wysokości 30 tys. zł, zakaz opuszczania kraju oraz ograniczenia dotyczące wyjazdów z miejsca zamieszkania.
Mężczyzna nie może też kontaktować się ze świadkami ani zbliżać się do nich na mniej niż 50 metrów. Prokurator nie zgadza się z decyzją i zapowiada zażalenie.
Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym grozi mu od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia. Jeśli badania potwierdzą prowadzenie pojazdu pod wpływem środków odurzających, kara może wynieść od pięciu do 20 lat pozbawienia wolności.
Śledczy czekają na wyniki sekcji zwłok oraz opinię biegłego dotyczącą obrażeń męża zmarłej kobiety. Postępowanie trwa.
Nie ma jeszcze komentarzy.