reklamy
Piątek, 9 października
7°C Wałbrzych
CZYTAJ RÓWNIEŻ
Kryminał Mnożą się ataki nożowników. Od jutra patrole przed szkołami! Nekrologi Żegnają Mariusza Malinowskiego Aktualności Głowa rodu Hochbergów na Zamku Książ Aktualności Ruchy transferowe w policji jak w futbolu. Wszystko po odwołaniu ze stanowiska komendanta Lewandowskiego Kilometry Coraz bliżej otwarcia czeskiej D11. Trwają intensywne prace przy granicy z Polską! [ZDJĘCIA] Pomagamy Usłyszał „Tato, już mi lepiej”, a chwilę później stracił przytomność. Norbert walczy o powrót do zdrowia Aktualności Piękny mural na budynku Aktualności Dziewczynka posiadała zdjęcie swojego biletu miesięcznego, ale i tak dostała mandat. Wezwanie nie będzie anulowane Piłka nożna Emmanuel Olisadebe już wylądował i jest po pierwszym treningu swojego klubu z klasy A
reklamy

Ofiary miały 23 i 47 lat

Audio

Czytaj na głos

Autor: MJr 1 min czytania

Dwie osoby, które wczoraj zginęły na Śnieżce miały 23 i 47 lat. To obywatele Polski. Ich ciała przetransportowano wczoraj do Karpacza.

reklamy

Nadal wyjaśniane są szczegółowe okoliczności śmierci obu mężczyzn. Jedna z najbardziej prawdopodobnych hipotez mówi o tym, że doszło do wyjątkowo nieszczęśliwego wypadku prawie na samym szczycie Śnieżki. Z powodu bardzo dużego oblodzenia i dużej ilości śniegu (ok. 1,5 metra) doszło do poślizgnięcia się pierwszego mężczyzny i wypadnięcia poza szlak - tzw. zakosy, wiodącego na górę. Jako, że zbocze jest tam mocno nachylone doszło do niekontrolowanego, coraz szybszego, zjazdu w dół. Wcześniej drugi z mężczyzn próbował mu pomóc, jednak nie udało się i również zaczął sunąć w dół.



Rynna Śmierci zbiera żniwo



Inna hipoteza mówiła wcześniej o tym, że do wypadku doszło z poziomu Drogi Jubileuszowej (jest to szlak zamknięty zimą). Wiadomo już, że do zdarzenia doszło na wysokości tzw. Rynny Śmierci, która przecina ową Drogę Jubileuszową, a ciała ratownicy odnaleźli daleko poniżej, już w Kotle Łomniczki; prawie u podnóża Śnieżki (w linii prostej prawie 1 km od szczytu).
- Aby przetransportować ciała na górę używaliśmy różnych technik linowych - informuje Adam Tkocz, naczelnik Karkonoskiej Grupy GOPR.



Wielka akcja ratunkowa



Cała akcja była prowadzona z dużą ostrożnością, albowiem praktycznie całe zbocze Śnieżki jest oblodzone. Ratownicy (w sumie aż 22 osoby z Polski i Czech) musieli bardzo uważać, aby samemu nie ulec wypadkowi. Pierwsze zgłoszenie o wypadku wpłynęło po godz. 14, a działania ratowniczo-poszukiwawcze zakończono długo po zmroku ok. godz. 22.



Jak informuje GOPR Karkonosze w akcji wzięło udział aż 22 ratowników polskich, 4 ratowników czeskich, 6 żołnierzy z Jednostki Wojskowej Komandosów, 1 śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, 2 śmigłowce czeskie. Pomocy dla GOPR udzieliła także Karpacz Ski Arena, udostępniając ratrak do transportu kolejnych ratowników na górę pod Dom Śląski.

Skomentuj

Bez podpisu komentarz będzie podpisany „Gość”. Komentarz gościa nie może być później usunięty przez autora.

Komentarze są sprawdzane przed publikacją. Masz konto? Zaloguj się.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka