Wałbrzyszanie udali się do Ostrowa Wielkopolskiego w identycznym, 11-osobowym, składzie jak tydzień wcześniej do Włocławka. W planach Andrzeja Adamka nie było tylko kontuzjowanego Ike Smitha oraz Maksymiliana Karwika i Filipa Drzazgi. Górnik rozpoczął mecz w 3mk Arenie Ostrów piątką: Mike Scott, Leemet Bockler, Maciej Bojanowski, Kenny Goins oraz Dariusz Wyka.
Druga ćwiartka rozpoczęła się od kolejnej celnej trójki Ostrowian - tym razem trafił Aleksander Wiśniewski. Po stronie Wałbrzyszan z kolei najlepiej wyglądali ci, którzy pojawili się na parkiecie najpóźniej - Szelążek i Nowakowski szybko dorzucili kilka punktów i wspólnie z Rohosym byli najlepszymi strzelcami Górnika, a wynik brzmiał 20:33. Ostrowianie trafiali na niezłym procencie, a biało-niebiescy ciągle nie potrafili przełamać się w rzutach "za 3". Trener Adamek szukał rozwiązań i w pewnym momencie wpuścił na parkiet Nowakowskiego na pozycję numer 3 i właśnie wtedy udało się przełamać impas, a "Misiek" trafił pierwszą trójkę dla gości przy wyniku 31:42 w 18. minucie meczu. Do przerwy wyniku nie udało się już podreperować i ostatecznie gospodarze prowadzili pewnie 44:33.
Popis w drugiej części spotkania
Górnik fenomenalnie wszedł w drugą połowę i bardzo szybko ruszył do odrabiania strat. Niezwykle istotna była obrona, a znacznie silniejsza pozwoliła na napędzanie się szybkich ataków, które kończyli Wyka, Goins i Bockler i po 3 minutach trzeciej kwarty zrobiło się już tylko 44:47. Goście ani myśleli spuszczać z tonu i kontynuowali pogoń, a po kilku kolejnych posiadaniach i celnych rzutach wolnych Goinsa po raz pierwszy od początku spotkania mieliśmy wynik remisowy - 49:49. Trener Urban próbował wszystkiego, ustawił nawet na chwilę obronę strefową i właśnie wtedy byliśmy świadkami akcji meczu - alley-oopa Scotta do Goinsa, który dał biało-niebieskim pierwsze prowadzenie w meczu (51:50). Kilkanaście sekund później wpadła też kolejna trójka, tym razem autorstwa Mike Scotta i to pozwoliło Wałbrzyszanom uwierzyć, że ten mecz można wygrać, a po trzeciej kwarcie goście sensacyjnie prowadzili 58:54.
Ostatnia ćwiartka rozpoczęła się równie doskonale - od trójki Michała Nowakowskiego. Festiwal fenomenalnej gry w obronie trwał i sukcesywne, spokojne budowanie przewagi również. Po jednym z kontrataków akcję z góry skończył Bockler, dając Górnikowi prowadzenie 63:57. W najważniejszej fazie meczu obudził się również ten, któremu w tym meczu nie wychodziło absolutnie nic - Trey Diggs miał 0/7 z gry, ale w samej końcówce wrócił na parkiet, trafił trzy trójki i zamknął rywalizację. Ostatecznie Wałbrzyszanie wygrali na niezwykle gorącym terenie 81:65 i zaliczyli pierwszą wygraną w sezonie 2026/2027.
Nie ma jeszcze komentarzy.