reklamy
Piątek, 9 października
9°C Wałbrzych
CZYTAJ RÓWNIEŻ
Kryminał Mnożą się ataki nożowników. Od jutra patrole przed szkołami! Nekrologi Żegnają Mariusza Malinowskiego Aktualności Głowa rodu Hochbergów na Zamku Książ Aktualności Ruchy transferowe w policji jak w futbolu. Wszystko po odwołaniu ze stanowiska komendanta Lewandowskiego Kilometry Coraz bliżej otwarcia czeskiej D11. Trwają intensywne prace przy granicy z Polską! [ZDJĘCIA] Pomagamy Usłyszał „Tato, już mi lepiej”, a chwilę później stracił przytomność. Norbert walczy o powrót do zdrowia Aktualności Piękny mural na budynku Aktualności Dziewczynka posiadała zdjęcie swojego biletu miesięcznego, ale i tak dostała mandat. Wezwanie nie będzie anulowane Piłka nożna Emmanuel Olisadebe już wylądował i jest po pierwszym treningu swojego klubu z klasy A

Kazika znają wszyscy

Audio

Czytaj na głos

Autor: Sławomir Pawlik 3 min czytania Wałbrzych

Kazimierza Staszewskiego znają na Podzamczu chyba wszyscy, a na pewno ci, którym nie jest obcy sport i rekreacja. Jest on między innymi głównym organizatorem rozgrywek piłkarskich, które od wielu lat odbywają się w dzielnicy Podzamcze. Zwróciliśmy się do Pana Kazia, bo w ten sposób zwraca się do niego wiele osób, aby o

reklamy

Jak to się wszystko zaczęło?

  • Pracę rozpocząłem trochę nietypowo, bo w wigilię Bożego Narodzenia w 1979 roku. Zatrudnił mnie ówczesny prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Podzamcze”, Stanisław Kaczmarek, który znał mnie od dziecka i gdy się dowiedział, że ukończyłem na Akademii Wychowania Fizycznego kierunek związany z turystyką i rekreacją, zaproponował mi tę pracę. Warunki pracy były o wiele trudniejsze niż dzisiaj, nie było tylu obiektów sportowych, brakowało sprzętu. Zaczęliśmy od piłki nożnej, bo to była i jest najpopularniejsza dyscyplina sportowa. Grało się na trawniku, bramki wyznaczając z czterech kamieni. Na szczęście w niedługim czasie powstało boisko przy ul. Kasztelańskiej i tam można było rozgrywać już prawdziwe mecze, mimo że boisko było małe, drużyny czteroosobowe, a bramki hokejowe. Tam też odbył się pierwszy Mundial.

Ma pan także, można powiedzieć, boisko swojego imienia...

  • Tak, kiedy zbudowano boisko przy ul. Grodzkiej, tam przenieśliśmy nasze rozgrywki. Stawały się coraz popularniejsze, no i wiązano je z moją osobą. Dlatego, gdy ktoś mówił, że idzie „na Kazika” znaczyło, że będzie na boisku przy Grodzkiej.

Czy spośród tych setek młodych zawodników wyrosła jakaś gwiazda?

  • Tak, wielu z tych chłopaków kontynuowało przygodę z piłką nożną w klubach, niektórzy z dobrym skutkiem. Przez lata przewinęło się ponad 300 drużyn, było z kogo wybierać. Najsłynniejszym chyba jest Sebastian Janikowski, który zrobił w końcu karierę w futbolu amerykańskim. Silne kopnięcie miał zawsze. W czasie jednego z meczów kopnięta przez niego piłka złamała słupek bramki. Poza tym reprezentant Polski - Piotr Włodarczyk, zawodnik Górnika - Marcin Morawski. Ciekawą postacią jest też Maciej Szczepaniak, który grywał jako bramkarz, a dzisiaj jest jednym z najlepszych pilotów rajdowych. Jeździł z Kuzajem, Kucharem, teraz z Michałem Kościuszką.

A co poza piłka nożną?

  • Piłka jest oczywiście najpopularniejsza, ale ważne są także biegi. Od 1981 roku bez przerwy odbywa się bieg o nazwie „Podzamcze plus”. Podzamcze 2010 będzie już biegiem trzydziestym. Jest to jednocześnie najstarsza tego typu impreza w Wałbrzychu. Tu też byli ciekawi zawodnicy, między innymi późniejszy olimpijczyk w chodzie sportowym - Roman Magdziarczyk, Waldemar Glinka – olimpijczyk w biegu maratońskim. Poza tym mamy „Książański Bieg Przełajowy” oraz „Memoriał Stanisława Kaczmarka” - bieg honorujący zasługi pierwszego prezesa spółdzielni. W moim życiu ważny jest też tenis stołowy. Zresztą od turnieju w ping-ponga zawody organizowane przez spółdzielnię nabrały charakteru otwartego. A wszystko przez zawodnika, który nie był z Podzamcza, a chciał wziąć udział w turnieju. Podał fałszywy adres, tyle tylko, że był to adres mojego sąsiada. Powiedziałem mu to. Chciał odejść, ale postanowiliśmy go w końcu zapisać. Od tego momentu większa liczba zawodników mogła brać udział w naszych imprezach. Myślę, że z pożytkiem dla wszystkich.

Mówimy sporo o historii. Ma pan obok siebie tzw. łezkę, pamiątkowe wyróżnienie za 30 lat pracy jako organizatora i instruktora. A jak to wygląda dzisiaj?

  • Świat się zmienił. Gdy zaczynałem nie było komputerów, internetu, kablówki. Łatwiej było zachęcić do sportu, rekreacji czy turystyki. Dzisiaj namawiając np. do pieszych wycieczek mówię, że idziemy w takie miejsce, gdzie można zobaczyć np. muflona czy bobra i często słyszę, że po co iść i się męczyć, skoro można to zobaczyć w internecie. Na szczęście wiele osób lubi ruch i rekreację i dla nich warto to wszystko organizować.

Życzę dalszych sukcesów i dziękuję za rozmowę.

Skomentuj

Bez podpisu komentarz będzie podpisany „Gość”. Komentarz gościa nie może być później usunięty przez autora.

Komentarze są sprawdzane przed publikacją. Masz konto? Zaloguj się.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka