W nocy z soboty na niedzielę policjanci zostali skierowani na autostradę A4, gdzie na 96. kilometrze znaleźli rozbitego Forda. Samochód znajdował się na linii rozdzielającej pasy ruchu i stwarzał zagrożenie dla innych kierowców. Kierowcy jednak nie było na miejscu.
Chwilę później policjanci patrolujący rejon Legnickiego Pola otrzymali zgłoszenie od mężczyzny, który twierdził, że jego syn został porwany przez dwóch zamaskowanych sprawców. Według jego relacji mężczyźni mieli zmusić 24-latka do kierowania Fordem, a po wypadku uciec.
Policjanci szybko nabrali podejrzeń, że historia może wyglądać zupełnie inaczej. Ich uwagę zwrócił 24-latek, którego powiązano ze zdarzeniem na autostradzie.Badanie wykazało u niego ponad 0,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu, a test na obecność narkotyków dał wynik pozytywny dla amfetaminy/metamfetaminy. Od mężczyzny pobrano krew do dalszych badań. Okazało się również, że miał cofnięte uprawnienia do kierowania pojazdami.
W szpitalu 24-latek przyznał policjantom, że porwanie było zmyślone. To on kierował Fordem i uczestniczył w zdarzeniu na A4. Jak tłumaczył, wymyślił całą historię, ponieważ bał się reakcji rodziców.
Mężczyzna usłyszy zarzuty dotyczące kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości i pomimo cofniętych uprawnień oraz spowodowania zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
Za popełnione przestępstwo grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności.
Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.