Czwartek, 23 lipca
13°C Wałbrzych
CZYTAJ RÓWNIEŻ
Aktualności Mercedes w ogniu Aktualności Niewybuch koło galerii - służby postawione na nogi Aktualności Duże utrudnienia na Fortecznej i tak będzie do końca wakacji Aktualności Budynek dostanie drugie życie, a wraz z nim powstanie 10 nowych mieszkań komunalnych Aktualności Królowie wałbrzyskich ulic [21.07] Nekrologi Zmarł Paweł Spychała Tragedie i dramaty Wyglądało to dramatycznie, auto do całkowitej kasacji Koszykówka Reprezentant Polski w koszykarskim Górniku 112 Śmierć na autostradzie Piłka nożna Prezes Górnika zrezygnował z funkcji
reklamy

Wałbrzyski wstyd w „Newsweeku”

Audio

Czytaj na głos

Autor: ko 1 min czytania

„Ja oszukiwałem, ty oszukiwałeś, graliśmy uczciwie – tak w Wałbrzychu wyglądała demokracja” – od tych słów rozpoczyna się artykuł „Wałbrzyski wstyd” Igora Ryciaka w magazynie „Newsweek Polska”.

„Newsweek” nie dość, że nie wymienia Wałbrzycha w czołówce najlepiej zarządzanych miast (zobacz: Wałbrzych nie ma ani dobrego prezydenta, ani nie jest atrakcyjny dla biznesu, środa, 11 maja 2011, godz. 8.14), to jeszcze przedstawia nasze miasto jako „dziwne miasto”...

W najnowszym „Newsweeku” czytamy: Wałbrzych to dziwne miasto. Po majowej śnieżycy dachy domów pokryły się warstwą białej brei. A gdy śnieg zaczął topnieć, z dachów runęły wodospady. Bo w Wałbrzychu jest tak, że budynki, owszem, mają rynny, ale rur spustowych najczęściej już nie. Więc gdy topi się śnieg albo pada deszcz, woda leje się z dachów po ścianach. Wygląda to nawet malowniczo, choć dla murów stuletnich kamienic jest zabójcze. – Rury były, ale się zmyły – śmieje się jeden z mieszkańców dzielnicy Nowe Miasto. (...) Gdzie indziej picie na ulicy nie jest prostą sprawą. Bo monitoring, bo się gliniarze albo straż miejska zaraz przyczepią. Tu nikt się nikogo nie czepia, nikt do nikogo nie ma pretensji, picie na ulicy w biały dzień nikomu nie przeszkadza (...).

Przyczynkiem do tego artykułu było anulowanie drugiej tury wałbrzyskich wyborów prezydenckich i wyborów do rady miasta w okręgu nr 5: I byłoby w Wałbrzychu pozamiatane, gdyby nie to, że Robert S. nie dostał wymarzonej pracy w ochronie wodociągów. A przecież on się wywiązał z umowy. Mówiąc wprost, został zrobiony w trąbę. Niedoszły ochroniarz postanowił się zemścić i poszedł do prokuratury. Mleko się rozlało. Śledztwo na cztery fajerki, Centralne Biuro Antykorupcyjne, prokuratura, rewizje w mieszkaniach, relacje w ogólnopolskich mediach, kilkunastu ludzi z zarzutami (na razie), przesłuchania dziesiątek osób, miejskie struktury Platformy rozwiązane przez władze wojewódzkie partii. I wreszcie sąd, który anuluje wybory. Takiej afery nie było dotąd w żadnym polskim mieście (...).

I chyba żadne nie ma tak złej opinii...

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka