Czwartek, 11 czerwca
14°C Jelenia Góra

Trzy razy o smoku

Audio

Czytaj na głos

Autor: Dominika Krawczyk 2 min czytania

„Był sobie stary król, co rządził bardzo małym krajem...”. Znajome? Jeśli nie, to po obejrzeniu „Trzech bajek o smoku”, takie na pewno się stanie.

Przedstawienie Teatru Lalki i Aktora w Wałbrzychu w reżyserii Mateja Kopecky'ego dorosłym widzom, którzy przecież towarzyszą swoim pociechom w teatrze, spektakl może wydać się nieco nudny ze względu na wciąż powtarzającą się opowieść o pewnym królu i jego córce. Dzieci natomiast na pewno zachwyci możliwość czynnego wzięcia udziału w widowisku.

Małgorzata Olkowska i Jan Jawor to doświadczeni aktorzy, którzy tu wspólnie tworzą parę klaunów – gospodarzy przedstawienia. Wyróżnić szczególnie należy żywiołowego pana klauna, którego sympatyczna wrzawa w barwny sposób urozmaica poszczególne sceny. Bardziej stonowana, a wręcz mrukliwa pani klaun, stanowi kontrastowe tło dla partnera, reprezentując rozsądek i spokój. Prosta i pomysłowa scenografia, którą aktorzy modyfikują w ciągu kilku sekund na oczach dzieci, kolorowe przywodzące na myśl cyrk, stroje i pacynkowy smok o dwóch wiecznie skłóconych ze sobą głowach, tworzą wspólnie przyjemne tło dla wydarzeń rozgrywających się na scenie.

Pomysł jest prosty, bo opiera się na zwykłym odwróceniu sytuacji. W trakcie trzech bliźniaczo do siebie podobnych bajek, dzieci dowiadują się, że nie wszystkie muszą kończyć się dobrze, a raczej, że nie zawsze przerażający smok jest naprawdę największym potworem.

Malwinka, Balbinka i Sabinka to córki bardzo starego króla rządzącego małym krajem, którymi opiekuje się niania. Każda mieszka w zamku posiadającym złotą furtkę i bawi się piłką. Jednak tylko jedna z nich jest prawdziwą księżniczką, którą poślubi książe pokonując złego smoka jak to w prawdziwej bajce bywa. Pozostałe zostaną przez to monstrum o dwóch głowach zjedzone, a wszyscy odczują ulgę, bo wreszcie odpoczną od uciążliwych księżniczek (jedna jest bowiem notoryczną płaczką i histeryczką, a druga złośnicą jakich mało).

Problem w tym, że choć faktycznie dzieci uczą się czego robić nie wolno, w którymś momencie zatracona zostaje istotna granica. Bo smok przecież wcale nie jest taki zły, bawi się przecież z publicznością, wspólnie śpiewają piosenki i mówią wierszyki, a dzieci pomagają mu stroić się do ślubu. W takim razie dlaczego książe go zabija, a nie przegania? Czyż nie ma on prawa, by żyć i być szczęśliwym? I kto tu tak naprawdę jest tą postacią negatywną? Na to pytanie każdy rodzic musi sam odpowiedzieć swoim pociechom.

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka