- Nigdy nie sądziłem, że można tak się bać… Mieliśmy żyć długo i szczęśliwie… Mamy wspólne marzenia i z każdym dniem realizowaliśmy rodzinne plany. Dzisiaj to wszystko nie ma żadnego znaczenia. Właśnie toczymy nierówną walkę z okrutnym przeciwnikiem i czasem... Moja żona może umrzeć, a ja mogę stracić cały mój świat - mówi mąż Wałbrzyszanki.
Sandra ma 36 lata. Jest żoną i mamą trójki dziewczynek - Oliwki, Amelki i Zuzi, a także towarzyszką jej ulubienicy – owczarka Luny. 13 grudnia 2023 roku Sandra odebrała rutynowe wyniki z badania krwi, które wskazywały na nieprawidłowości. Natychmiastowo wykonane USG jamy brzusznej odkryło przed nią okrutną prawdę, na którą nikt z rodziny nie był gotowy – guz wątroby.
- Kolejne badania, w tym tomografia komputerowa, potwierdziła przypuszczenia lekarzy. Wynik zabrał nam grunt pod nogami: złośliwy rak IV stopnia, nowotwór przewodów żółciowych wewnątrzwątrobowych z przerzutami do miednicy, kręgosłupa i żeber oraz limfodenopatia węzłów chłonnych - czytamy na profilu Siepomaga.pl.
Choroba niestety postępuje
- Ostatnie badania pokazały, że moja choroba zaczęła postępować. To był cios, na który mimo wszystko trudno było się przygotować. Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie: co dalej? Sama jeszcze tego nie wiem. Razem z lekarzami analizuję wszystkie możliwości i próbuję znaleźć dla siebie najlepszą drogę. To bardzo trudny czas, pełen niepewności, podejmowania ważnych decyzji i walki z czasem. Nie zamierzam się poddać. Szukam kolejnych opcji leczenia – konsultuję się ze specjalistami, rozważam badania kliniczne i nowe terapie, które mogłyby dać mi kolejną szansę. Wiem jednak, że ta droga wiąże się z ogromnymi kosztami. Dlatego po raz kolejny zwracam się do Was z ogromną prośbą o wsparcie. Każda wpłata, każde udostępnienie mojej zbiórki i każde dobre słowo mają dla mnie ogromne znaczenie. Dzięki Wam mogę walczyć o kolejne możliwości leczenia i nie tracić nadziei - prosi o pomoc 36-letnia Sandra.
Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.