Jednym z nich jest Artur Barczyński z firmy Berga, jednego z największych operatorów spływów kajakowych i pontonowych na Bobrze.
Wakacje dopiero się zaczęły, a sezon już stoi pod znakiem zapytania.
– Jesteśmy największym operatorem, jeśli chodzi o spływy pontonowe i kajakowe na Bobrze. Sytuacja jest dla nas bardzo niekomfortowa, bo właśnie weszliśmy w najważniejszy okres roku – początek wakacji. Tymczasem nie możemy prowadzić działalności – mówi Artur Barczyński.
Przedsiębiorca przypomina, że branża turystyczna w ostatnich latach już kilkukrotnie mierzyła się z poważnymi problemami.
– Najpierw był COVID, później powódź w 2024 roku, przez którą straciliśmy około sześciu tygodni sezonu. Teraz, praktycznie pierwszego dnia wakacji, zamknięto Bóbr na najbardziej atrakcyjnym odcinku wykorzystywanym przez turystów – podkreśla.
Efekt katastrofy pod Pilchowicami
Przypomnijmy, że po opróżnieniu Zbiornika Pilchowickiego doszło do masowego śnięcia ryb i pogorszenia jakości wody w Bobrze. Po badaniach wykazujących przekroczenie dopuszczalnych wartości bakterii Escherichia coli oraz enterokoków wojewoda dolnośląska wydała rozporządzenie zakazujące korzystania z rzeki na odcinku od Zapory Pilchowickiej do Zbiornika Rakowice. Decyzja objęła m.in. spływy kajakowe i pontonowe.
„Nikt z nami nie rozmawia”
Jak mówi Artur Barczyński, największym problemem jest dziś brak informacji.
– Nie wiemy, do kiedy nie będziemy mogli prowadzić działalności. Nikt z nami nie rozmawia, nikt nas nie informuje. Nie mamy pojęcia, jak długo potrwa ta sytuacja i jak będzie wyglądał cały sezon – mówi.
Przedsiębiorca dodaje, że każdy dzień przestoju oznacza realne straty finansowe.
To sezon trwa tylko trzy miesiące
Branża turystyczna nie ma możliwości odrobienia utraconych tygodni.
– To nie jest działalność całoroczna. Nasz sezon trwa tak naprawdę około trzech miesięcy. Każdy tydzień, a tym bardziej dwa czy trzy tygodnie przestoju, są praktycznie nie do odrobienia – podkreśla.
Rezerwacje znikają z dnia na dzień
Skutki decyzji o zamknięciu Bobru przedsiębiorcy odczuwają natychmiast.
– Bardzo dużo osób odwołało rezerwacje. Dzisiaj mieliśmy zapisanych około stu klientów, a przyjechało zaledwie 25–35 osób. To spadek o ponad połowę – mówi Artur Barczyński.
Jego zdaniem problem dotyczy nie tylko jednej firmy.
– Ten odcinek wykorzystują również inni operatorzy, a z ruchu turystycznego żyją także okoliczne agroturystyki, gastronomia i wiele lokalnych przedsiębiorstw – dodaje.
Przedsiębiorcy liczą, że służby jak najszybciej zakończą badania jakości wody i podejmą decyzję dotyczącą zniesienia zakazu korzystania z Bobru. Jak podkreślają, dla wielu firm każdy kolejny dzień przestoju oznacza kolejne straty, których już nie będzie można odrobić.
Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.