Sobota, 13 czerwca
18°C Jelenia Góra

Oświadczenie radnego powiatowego Arkadiusza Muchy

Audio

Czytaj na głos

Autor: red 6 min czytania

Nie milkną echa konfliktu pomiędzy prezesem Uzdrowiska Szczawno–Jedlina Pawłem Skrzywankiem a radnym powiatowym Arkadiuszem Muchą, który od wielu miesięcy przebywa na zwolnieniu lekarskim, a wcześniej pracował właśnie w uzdrowisku.

Otrzymaliśmy oświadczenie od radnego Arkadiusza Muchy i prezentujemy je w całości:

"Kłamstwa i Pomówienia Prezesa Uzdrowiska za które płaci od 4 lat Tv Dami za Promocje ze spółki pieniędzy i na bazie jego wypowiedzi materiał o mnie zrobił portal 24wałbrzych. Nikt nie pytał o szczegóły ani 1 telefonu z tv dami a dziennikarka z portalu zadzwoniła i spytała tylko jak się czuję po czym umówiliśmy się na poniedziałek, niestety puścili Newsa z kłamliwych wypowiedzi Prezesa.

Może zacznę od Kłamstwa Prezesa nr 1, który to mógłby mnie zwolnić już dawno bo przecież żaden mandat mnie nie chroni i gdyby tylko chciał, ale woli mnie publicznie niszczyć, upokarzać.

Podam przykład z Wałbrzycha radnego miejskiego Artura Torbusa, który to w zeszłym roku został zwolniony z pracy z podobnej spółki z.o.o ARiMR bez jakiekolwiek pytania do rady miejskiej Wałbrzycha o zgodę. Także takich przypadków jest mnóstwo w Polsce gdzie zwalniali radnych bez zgód rady i Prezes gdyby tylko chciał dawno by to zrobił. Ja na pewno nie będę z tego tytułu się zasłaniał rzekomym immunitetem radnego bo istnieje tylko w teorii.

Kłamstwo numer 2: Przecież sam mnie zatrudniał 4 lata temu i wychwalał moją pracę na łamach gazety wrocławskiej i portalu nasze miasto. 1,5 roku pracy bez L4, potem zawirowania w powiecie z wyborem starosty oraz głosowania w 2014 roku, sprawiło to, ze z klubu PO odeszło po kolei 4 radnych i są w opozycji do dziś, oraz zaraz po tym jak ja opuściłem ten klub będąc niezależnym radnym mój Prezes P. Skrzywanek związany ściśle z burmistrzem Jedliny zdroju i jego synem w radzie, który to nie został wybrany na v-ce starostę zaczęła przeszkadzać moja praca. Również wieloletnia Dorota Piotrzkowska radna mój bezpośredni dyrektor marketingu po 2 naganach była zmuszona odejść sama z pracy. Ja zostałem i od tamtej pory miałem miałem tylko „mobbing”, który jest ciężki do udowodnienia w Polsce. Nowy dyrektor marketingu ze Świdnicy wytrzymał w pracy tylko 3 miesiące, a do dziś niema nikogo na tym stanowisku.

Po dyskopatii stwierdzonej rezonansem nie mogłem nosić wody ani to wziąć swojego dziecka na ręce. Chorowałem pół roku i po powrocie od marca do kwietnia pracując sprzedawałem wodę miesięcznie po około ponad 10 tys. złotych (posiadam udokumentowaną sprzedaż z rozlewni). Wielokrotnie aby mieć wynik sprzedaży wykorzystywałem prywatne auto nie biorąc za to ani grosza zwrotu za paliwo bo Prezes utrudniając mi pracę wykorzystywał je do innych celów.

Po tym okresie od października znów przebywałem na L4 tym razem miałem operację ręki i gdy wróciłem do pracy dając zaświadczenie o zdolności to Prezes zakazał mi dwukrotnie wyjazdu z firmy i wykonywania swoje dotychczasowej pracy pod groźbą zwolnienia mnie dyscyplinarnie. To już jest 1 z 5 głównych - ewidentnego mobbingu.(zakazu pracownikowi wykonywania jego obowiązków a swoją decyzją spółka nie zarabiała bo miałem zakaz opuszczania firmy).

Następnie dostałem propozycję przeniesienie mnie do działu technicznego i koszenia traw aby mnie upokorzyć. Nie zgodziłem się. Prezes ciągle tylko wrzeszczy na wszystkich pracowników uzdrowiska i każdy to potwierdzi. W między czasie w niezbyt komfortowych relacjach rozwiodłem się a w sądach do dziś walczę z byłą żoną o utrudnianie kontaktów z dziećmi i z tego tytułu leczę się na depresje związaną szczególnie z brakiem kontaktu z dziećmi oraz nerwicę przez ewidentny Mobbing prezesa i takie zaświadczenie od lekarza przedstawiłem ostatnio w sądzie rodzinnym.

Dodam tylko, że moja była żona radna i Przewodniczącą Rady Miejskiej Szczawna i jej kompetencje powiązane z prezesem uzdrowiska spotęgowały konflikt między mną a pracodawcą.

Prezes kłamie mówiąc że przepracowałem tylko pół roku bo to są dwa lata i że rzekomo nie wywiązywałem się z obowiązków co opisałem powyżej.

Kłamstwo kolejne Prezesa, to że uchwały przez Powiat są niepodjęte. Są, lecz niekorzystne dla Prezesa bo radni wysłuchali moich argumentów. Na l4 można dać wypowiedzenie po 3 m-c a były okresy gdzie byłem pracy mimo to Prezes mnie nie zwolnił a jak podawałem przykład bliski z Wałbrzycha można to zrobić bez problemu i zgody rady.

Niestety konflikt z Prezesem sięgnął zenitu bo na pięć kartek a4, z trzy m-c temu odważyłem się w końcu i napisałem pismo do urzędu marszałkowskiego o wielu finansowych nieprawidłowościach w spółce gdzie w każdej innej firmie za to co wyprawia Prezes nikt by nie wyszedł z więzienia do końca życia. Niestety każdy jest zastraszony i boi się o pracę. Niestety rządzi jednoosobowo i 4 lata z nadania politycznego został prezesem. Z wykształcenia jest nauczycielem historii i zarządza spółką o której niema pojęcia, ale mówcą jest fantastycznym i ma „mocne plecy” we Wrocławiu. Prezes ma 2 sprawy za nadużycie stanowiska jak był prezesem wrocławskim SPA i defraudację. Daje nagany ludziom za niewkręconą żarówkę, nie powieszenie flagi i krzyczy na wszystkich od dyrektorów po szeregowych pracowników i trwa to niestety od 2013 roku. Traktuje spółkę jak prywatne Eldorado. Sądzę, że ma chorobę psychiczną i dwubiegunowość i pomyliły mu się spółki Teatru, Opery a Uzdrowiska. Kuracjuszom brakuje na wszystko a Prezes zajmuje się organizowaniem bali i występów artystycznych oraz lansowaniem swojej osoby i ma swoją wizję kulturalną zamiast pozyskiwaniem kuracjuszy i prowadzeniem działalności statutowej. Organizuje Festiwale Jandy od 2014 roku, a każdy z nich to koszt około 100 tys. złotych,. Festiwale Olbrychskiego i Kierca, Bitwy pod Strugą itd. Stawia maszty i flagi ,posągi, tablice, odsłania freski na hali spacerowej za niebagatelne sumy. W lutym 2014 roku zorganizował Bal Wiedeński dla Ambasady Austrii oraz lokalnej władzy. Wówczas na tydzień wyłączony został z działalności uzdrowiskowej Szpital „Dom Zdrojowy” w Szczawnie Zdroju, co zaowocowało stratą finansową w wysokości około 120 tys. zł.

Irracjonalny zakup zrujnowanego budynku mieszkalnego w Jedlinie-Zdroju sąsiadującego z Szpitalem Rehabilitacji Kardiologicznej „Teresa” - za około 450 tys. zł.

Sprawa „oranżerii widmo” w Jedlinie-Zdroju, o której czytaliśmy w tygodniku DB 2010 z dnia 11 i 18 lutego 2016 roku.

Uzdrowisko jest aktualnie jednym z nielicznych w Polsce ośrodków uzdrowiskowych, które nie dysponuje własnym basenem a Prezes zrezygnował z projektu wartego 7 297 000 zł.

Zbiornik wodny został wyremontowany niezgodnie z prawidłami sztuki budowlanej, kosztował spółkę około 50 tys. zł.

Nieprawidłowości przy komputeryzacji kotłowni w jedlinie zdroju, wykorzystywanie auta służbowego niezgodnie z celem.

Na przełomie 2013 i 2014 roku zostały zlecone do wykonania projekty na remonty i modernizacje kilku obiektów („Warszawianka” w Jedlinie-Zdroju, adaptacja, remont i wyposażenie poddasza w „Dom Zdrojowy” w Jedlinie-Zdroju, „Mieszko” w Szczawnie-Zdroju, budynek dawnej pralni w Szczawnie-Zdroju, Rozlewnia Wód Mineralnych w Szczawnie-Zdroju, Zakład Przyrodoleczniczy w Szczawnie-Zdroju, ogród przed „Domem Zdrojowym” w Szczawnie-Zdroju, adaptacja, remont i zagospodarowanie poddasza na pokoje hotelowe i gabinety rehabilitacyjne w „Domu Zdrojowym” w Szczawnie-Zdroju, WC na Hali Spacerowej w Szczawnie-Zdroju). Koszt wykonania projektów wyniósł około 450 tys. zł. Biorąc pod uwagę trudną sytuację finansową spółki i brak perspektyw na uzyskanie środków finansowych na wykonanie planowanych inwestycji, zlecenie sporządzenia w/w dokumentacji nasuwa przypuszczenia wyprowadzenia pieniędzy ze spółki.

Z zaplanowanych inwestycji wykonane zostały prace w Szpitalu „Dom Zdrojowy” w Jedlinie-Zdroju i w Sanatorium „Mieszko” w Szczawnie-Zdroju. Żadne z pozostałych zadań nie zostało zrealizowane, a opłacone projekty kurzą się na półce u prezesa. I wiele innych itp. Wszystkie wykryte nieprawidłowości wysłałem do nadzoru właścicielskiego, nie bojąc się i podpisując się Arek Mucha stąd konflikt narastał.

Wymienione przeze mnie nieprawidłowości w spółce to dopiero „wierzchołek góry lodowej”.

Odważyłem się i przerwałem wreszcie to czteroletnie milczenie pisząc do Marszałka gdzie płacę za to wysoką cenę jak widać dziś po ukazanych materiałach

Istotnym jest fakt, że wszelkie omówione zagadnienia, działy się i dzieją nadal za wiedzą i aprobatą organu nadzoru i właściciela Spółki. Wiele tematów było wielokrotnie poruszanych przez członków Rady Nadzorczej, reprezentujących pracowników spółki - na posiedzeniach Rady Nadzorczej, ale nie spotkały się z chęcią wyjaśnienia zaistniałych nieprawidłowości przez pozostałych członków Rady. Nadmienić należy, że posiedzenia i obrady Rady Nadzorczej każdorazowo odbywają się przy udziale prezesa zarządu i prokurenta, mimo, że jest to niezgodne z regulaminem Rady Nadzorczej.

Jedno jest pewne podaję Prezesa do sądu za te kłamstwa i pomówienia na mój temat".

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka