Wtorek, 21 lipca
14°C Wałbrzych
CZYTAJ RÓWNIEŻ
Aktualności Kolejny pożar w regionie, tym razem lokalu gastronomicznego Aktualności Chciały poćwiczyć z trenerem personalnym, straciły w sumie blisko 2 miliony złotych! Aktualności Wichura zatrzymała pociąg Aktualności Region już zalany i to jak. Coraz więcej strat! Tragedie i dramaty Śmiertelne potrącenie na przyszpitalnym parkingu Aktualności Pożar na A4. Przejazd całkowicie zablokowany Tragedie i dramaty Zadźgał własną siostrę i ciężko ranił matkę. Usłyszał już zarzuty Tragedie i dramaty Dramatyczny wypadek z udziałem młodego sportowca! Aktualności Otwarto rozbudowaną część Zakładu Endoskopii Zabiegowej Piłka nożna Podgórze Wałbrzych oficjalnie z awansem
reklamy

Kto zapłaci za rezerwaty?

Audio

Czytaj na głos

Autor: materiał partnera 3 min czytania

Gdy dzikie zwierzęta niszczą uprawy, odszkodowania wypłaca rolnikom Polski Związek Łowiecki. Już teraz tylko jedno z kół łowieckich wałbrzyskiego oddziału PZŁ, działające blisko Bystrzycy Kłodzkiej, wypłaca takich odszkodowań na ponad milion zł w sezonie! Inne miejscowe koła łowieckie płacą niewiele mniej. Jeśli w okolicach Wałbrzycha powstaną zapowiadane przez RDOŚ rezerwaty przyrody, na terenie których polowania są prawnie zabronione, sytuacja może - zdaniem myśliwych - wymknąć się spod kontroli.

Rozmawiamy z Tomaszem Wolaninem z Polskiego Związku Łowieckiego, byłym Łowczym Okręgowym w Wałbrzychu.
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska we Wrocławiu prowadzi prace nad utworzeniem w okolicach Wałbrzycha 4 rezerwatów przyrody: Dolina Sokołowca, Osuwiska koło Grzmiącej, Stożek Wielki i Zamkowa Góra. Obawiacie się tego?
- Tak. I nie chodzi o to, że ze względu na zakaz redukcji zwierząt na terenie rezerwatów przyrody polowań w okręgu będzie mniej, bo myśliwi mogą się przecież przenieść do innych kół - i tak nie otrzymują za polowania żadnego wynagrodzenia, nie utrzymują się z tego. Natomiast obawiam się, jak ewentualne utworzenie rezerwatów przyrody wpłynie na sytuację rolników, ich uprawy, gospodarkę leśną i inne, ważne na co dzień dla mieszkańców sprawy.
Proszę wyjaśnić te obawy
- Polski Związek Łowiecki utrzymuje się ze składek członków i sprzedaży upolowanej zwierzyny. To z tych pieniędzy wypłacamy odszkodowania rolnikom, których uprawy są niszczone przez zwierzęta. Naszym zadaniem jest więc utrzymywanie dzikiej zwierzyny „w ryzach”, by nie wchodziła w szkodę rolnikom. Oczywiście są rolnicy, którzy nie życzą sobie polowań przy swoich uprawach. Szanujemy to. Nie powadzimy tam polowań. Jednak tacy rolnicy najczęściej po roku, dwóch proszą nas, abyśmy jednak zredukowali liczbę zwierząt, ponieważ nie radzą sobie ze skalą zniszczeń. Już teraz jedno z naszych kół łowieckich, w okolicach Bystrzycy Kłodzkiej, wypłaca w sezonie łowieckim ponad milion zł odszkodowań rolnikom. To są potężne sumy. W naszym górskim, zalesionym rejonie, żyje bardzo dużo zwierząt. Sarny, jelenie czy dziki powinny być głównie w lasach, ale chroniąc się przed wilkami wychodzą na pola uprawne czy nawet pod domostwa ludzi, bo tam czują się bezpieczniej. Żerują na polach, robią ogromne szkody w uprawach. Dorosły samiec jelenia może ważyć nawet 200 kg, żołądek ma wielki, potrzebuje naprawdę dużo zjeść. Jeśli np. na pole rzepaku wejdzie 50 czy 70 takich jeleni, jest po uprawie. A gdzie jeszcze sarny, dziki czy inne zwierzęta, których liczba - z powodu zakazu polowań, braku przepłaszania itp. - będzie błyskawicznie rosnąć? Już teraz wypłacamy rolnikom ogromne odszkodowania. Jeśli nie będziemy mogli redukować zwierzyny na terenie rezerwatów, jej liczba będzie szybko rosła, więc straty w uprawach będą też coraz większe. Nie będzie nas stać na wypłacanie odszkodowań.
Kto je wtedy wypłaci?
- Skarb Państwa. Czyli tak naprawdę my wszyscy, jako obywatele.
Wspomniał pan też o niepewnej przyszłości gospodarki leśnej, na terenie ewentualnych rezerwatów.
- Jeśli leśnicy posadzą np. młodniki, to w sytuacji, gdy liczba zwierząt będzie szybko rosła, nie będą one miały większej szansy na przetrwanie. Żaden las raczej z nich nie wyrośnie. Przy dużej ilości zwierzyny żadne ogradzanie młodników nie pomoże. Już teraz obserwujemy to niepokojące zjawisko na terenie np. parków krajobrazowych w regionie. Z powodu braku polowań jest wzmożona liczba jeleni czy dzików, które „ stołują” się na okolicznych polach uprawnych czy zjadają młodniki.
A myśliwi? Jak to wpłynie na wasza sytuację?
- Jak powiedziałem, jeśli polowań będzie dużo mniej, myśliwi mogą się przenieść do innych kół. Natomiast nasz oddział PZŁ zapewne odczuje to wszystko. Zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami, mamy plany łowieckie do wykonywania w ciągu roku łowieckiego. Są one zatwierdzane nie tylko przez Nadleśnictwo Wałbrzych, ale przez wiele innych instytucji: począwszy od władz gmin, przez Dolnośląską Izbę Rolniczą, po Lasy Państwowe. Plany łowieckie są przygotowywane zgodnie z inwentaryzacją: w okresach zimowych liczymy, ile w danym łowisku jest zwierzyny i na tej podstawie wykonujemy roczny plan. Jeśli nagle, w ciągu roku, pojawiają się na naszych obszarach łowieckich tereny wyłączone z polowań - na przykład rezerwaty przyrody - i nie będziemy mogli pozyskać ilości zwierzyny, którą założyliśmy w planie, grożą nam sankcje finansowe. Kary musimy płacić sami. Za to, że… nie oszacowaliśmy dokładnie liczebności danego gatunku i nie wykonaliśmy zakładanej redukcji. Choć przecież to zrobiliśmy, to zmiana planu w czasie roku łowieckiego pod kątem jego zmniejszenia jest praktycznie niemożliwa. Jedyne, co możemy zrobić, to na koniec roku złożyć wyjaśnienia, z jakiego powodu plan nie został wykonany, ale to wcale nie gwarantuje, że nie zostaniemy ukarani finansowo. A jednocześnie będzie przybywało zwierząt, roszczenia rolników za zniszczone uprawy będą coraz wyższe. To błędne koło.

W Polskim Związku Łowieckim Okręg Wałbrzych – obejmującym teren dawnego województwa wałbrzyskiego - jest 1899 myśliwych i 49 kół łowieckich.

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka