Czwartek, 13 sierpnia
22°C Wałbrzych
CZYTAJ RÓWNIEŻ
Tragedie i dramaty Przemoc nie zna wieku. 90-latek podejrzany o znęcanie się nad żoną 112 Trzy osoby ranne, w tym dwójka dzieci Aktualności Szokujące odkrycie: Polska kolebka chrześcijaństwa odnaleziona w Wałbrzychu! Aktualności Budynek dostanie drugie życie, a wraz z nim powstanie 10 nowych mieszkań komunalnych Aktualności Królowie wałbrzyskich ulic [21.07] Nekrologi Zmarł Paweł Spychała Tragedie i dramaty Wyglądało to dramatycznie, auto do całkowitej kasacji Koszykówka Reprezentant Polski w koszykarskim Górniku 112 Śmierć na autostradzie Piłka nożna Prezes Górnika zrezygnował z funkcji

Kacper Birula – dyrygent, który wychował się w wałbrzyskiej filharmonii

Audio

Czytaj na głos

Autor: Iwona Ziółkowska 2 min czytania Wałbrzych

Po piątkowym koncercie zaprosiłam do rozmowy dyrygenta Kacpra Birulę.

- Który to raz dyrygował pan orkiestrą Filharmonii Sudeckiej?



Kacper Birula: Szczerze mówiąc nie pamiętam. Z regularnych koncertów może 4-5 raz.



- Pracował pan z wieloma orkiestrami zarówno polskimi jak i zagranicznymi. Jak ocenia pan pracę z muzykami naszej filharmonii?



Kacper Birula: Nad wyraz dobrze. Trudno mi być obiektywnym, bo tutaj się wychowałem. Zupełnie inaczej traktuje tę filharmonię. Mówiąc o muzykach, którzy są tu od początku, to są trochę moje ciocie, moi wujkowie. Bardzo trudno było mi tu przyjść i stanąć przed nimi jako dorosły dyrygent. Bardzo sobie cenię, że potrafili zobaczyć we mnie kształtującego się dyrygenta i obdarzyli zaufaniem. Muszę przyznać, że ta współpraca jest bardzo ciekawa i bardzo owocna. Muzycy dali mi jakby kredyt zaufania i łatwo poddają się proponowanym przeze mnie pomysłom. Współpraca jest miła i dająca efekty.



- Co uważa pan za najważniejsze w pracy z orkiestrą?



Kacper Birula: Myślę, że każda orkiestra oczekuje jakiegoś pomysłu, odpowiedniego poprowadzenia, zmotywowania i konkretnych propozycji.



- Jakie są pana plany na przyszłość?



Kacper Birula: Obecnie jestem bardzo zaangażowany po sąsiedzku w aktywację Świdnickiej Orkiestry Kameralnej. Cieszę się, że miasto z sympatią i oczekiwaniami podchodzi do tego projektu.



- Czy jest pan chętny na dalszą współpracę z Filharmonią Sudecką?



Kacper Birula: Naturalnie, mam wielki sentyment dla tej orkiestry i jestem otwarty na współpracę.



- Od kiedy jest pan związany z Wałbrzychem?



Kacper Birula: Od trzeciego roku życia, kiedy to mój tata dostał angaż do filharmonii i przeprowadziliśmy się tu z Wrocławia. Tu się wychowałem. Chodziłem na próby. Pamiętam zdarzenie przy pierwszym dyrektorze, Panu Józefie Wiłkomirskim. Któregoś dnia, jako brzdąc, stanąłem za jego plecami i zacząłem dyrygować. Orkiestra tak się śmiała, że trzeba było zarządzić przerwę. Jak widać te początki zaprowadziły mnie właśnie tutaj.



- Czy ma pan jeszcze jakieś wspomnienia związane z filharmonią z okresu dzieciństwa?



Kacper Birula: Mam jedno wstydliwe wspomnienie. Kiedyś chyba w trzeciej klasie szkoły podstawowej rozmawiałem z kolegami na koncercie. Do dzisiaj pamiętam jak zostaliśmy wyciągnięci na środek i do dzisiaj się wstydzę i chciałbym przeprosić muzyków, dyrygenta. Wiem tak się nie robi. Postanawiam poprawę. (śmiech)



- A jak pan widzi wałbrzyską publiczność?



Kacper Birula: Cieszy mnie, że jest tutaj chęć obcowania ze sztuką, że dużo ludzi chodzi na koncerty..



- Dziękuję za rozmowę.

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka