Czwartek, 13 sierpnia
12°C Wałbrzych
CZYTAJ RÓWNIEŻ
Tragedie i dramaty Przemoc nie zna wieku. 90-latek podejrzany o znęcanie się nad żoną 112 Trzy osoby ranne, w tym dwójka dzieci Aktualności Szokujące odkrycie: Polska kolebka chrześcijaństwa odnaleziona w Wałbrzychu! Aktualności Budynek dostanie drugie życie, a wraz z nim powstanie 10 nowych mieszkań komunalnych Aktualności Królowie wałbrzyskich ulic [21.07] Nekrologi Zmarł Paweł Spychała Tragedie i dramaty Wyglądało to dramatycznie, auto do całkowitej kasacji Koszykówka Reprezentant Polski w koszykarskim Górniku 112 Śmierć na autostradzie Piłka nożna Prezes Górnika zrezygnował z funkcji

Jóskowski wraca z medalem, Wieszczek–Kordus bez…

Audio

Czytaj na głos

Autor: Red 2 min czytania

Podczas Akademickich Mistrzostw Świata w zapasach brązowy medal wywalczył reprezentant Zagłębia Wałbrzych Michał Jóskowski.

Zawodnik Zagłębia dotarł do półfinału w kategorii 84 kg po wygranych walkach eliminacyjnych. W półfinale zmierzył się z Turkiem Yildrimem Ahmetem. Polak musiał uznać wyższość Turka. W walce o brązowy medal Jóskowski pokonał Japończyka Oka Taichiego.



W kategorii 72 kg walczyła Agnieszka Wieszczek-Kordus. Wychowanka Herosa Czarny Bór i trenera Dariusza Piaskowskiego, obecnie zawodniczka Grunwaldu Poznań, zajęła na tych zawodach 5. miejsce.



Oto co powiedziała Agnieszka Wieszczek-Kordus portalowi Polskiego Związku Zapasów:



Agnieszka Wieszczek- Kordus:
Jeśli chodzi o turniej. Losowanie miałam korzystne - pierwszą walkę stoczyłam z Japonką - przegrałam w 2 rundach 0:1, 0:1. Do walki wychodziłam skoncentrowana, jednak parę prób ataków nie wystarczyło, żeby wygrać z tą zawodniczką. Walkę o brązowy medal stoczyłam z zawodniczka z Francji - w pierwszej akcji niestety doznałam kontuzji kolana - postanowiłam walczyć z urazem, więc to nie tłumaczy mojej przegranej. Walka była 3-rundowa. W ostatniej decydującej rundzie popełniłam błąd: wykluczałam przeciwniczkę, a sędziowie wskazali pasywność i punkt dla mnie, jednak ja w tym samym momencie zrobiłam tzw. "zbicie" popełniając przy tym błąd wychylając się w przód i "‘poleciałam"’ na biodro, które skontrowałam, wykonałam uchwyt "ręka - głowa" i przy wyniku 3:3 przegrywałam. Jednak nie zdołałam już zrobić kolejnych punktów przegrywając walkę o medal. Nie ukrywam, że jechałam do Turynu z większymi nadziejami. Myślałam, że jestem już gotowa, aby zmierzyć się z najlepszymi zawodniczkami, jednak natury się nie oszuka - trzeba czasu, aby kobieta odbudowała się fizycznie po porodzie, nic nie przyspieszy tego procesu. Tak szczerze, to po turnieju lekko się podłamałam, gdyż do walk wychodziłam skoncentrowana i zmotywowana. Po zawodach odbyłam rozmowę z trenerem Piotrem Krajewskim, który działa na mnie jak plaster miodu, wiec wracam z zawodów pełna nadziei i jeszcze bardziej zmotywowana do ciężkiej pracy. Cytując Prezesa PZZ, to są tylko przegrane bitwy, ważne by wygrywać wojny. Mam nadzieję, że moje kolano nie jest zbyt drastycznie uszkodzone. Co do organizacji Akademickich Mistrzostw Świata - uważam, że równa się zeru i taki komentarz niech wystarczy...!
Już na sam koniec jedna uwaga - nie potrafimy walczyć z Azjatkami, nie mamy z nimi kontaktów na zgrupowaniach, jedyny kontakt z nimi odbywa się podczas najważniejszych imprez. To stanowczo za późno!

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka