Piątek, 14 sierpnia
26°C Wałbrzych
CZYTAJ RÓWNIEŻ
Tragedie i dramaty Przemoc nie zna wieku. 90-latek podejrzany o znęcanie się nad żoną 112 Trzy osoby ranne, w tym dwójka dzieci Aktualności Szokujące odkrycie: Polska kolebka chrześcijaństwa odnaleziona w Wałbrzychu! Aktualności Budynek dostanie drugie życie, a wraz z nim powstanie 10 nowych mieszkań komunalnych Aktualności Królowie wałbrzyskich ulic [21.07] Nekrologi Zmarł Paweł Spychała Tragedie i dramaty Wyglądało to dramatycznie, auto do całkowitej kasacji Koszykówka Reprezentant Polski w koszykarskim Górniku 112 Śmierć na autostradzie Piłka nożna Prezes Górnika zrezygnował z funkcji
reklamy

Jerzy Mazur spotkał się z kibicami

Audio

Czytaj na głos

Autor: Sven 2 min czytania Wałbrzych

O przygodach na trasie, potrzebie szczęścia w sporcie i planach na przyszłość opowiadał wałbrzyskim kibicom uczestnik rajdu Monte Carlo, Jerzy Mazur.

W czasie niedzielnego spotkania z kibicami sportów motorowych w pasażu marketu Tesco, Jerzy Mazur ocenił swój udział w Rajdzie Monte Carlo jako udany.
- Mimo licznych przygód stawiających mnie i mojego pilota Jacka Storma na granicy wytrzymałości, szczęśliwie dotarliśmy do mety – oceniał nasz rajdowiec. rn rnPrzygody zaczęły się niedługo po starcie w Warszawie. Przed Wrocławiem zawiodła pompa układu wspomagania. Rozpoczęły się poszukiwania nowej części. Przyjaciele Jerzego Mazura ustalili, że jest ona dostępna w hurtowni o 150 kilometrów od Wrocławia. Oznaczało to kilkugodzinną stratę, już na początku rywalizacji. Czekając na nową, załoga naprawiła „domowym” sposobem starą pompę i wyruszyła w dalszą drogę. rn rnInna przykra sytuacja zdarzyła się na 15 minut przed startem do odcinka specjalnego. Zablokował się rozrusznik. Udało się go odblokować po półgodzinie. Spiesząc się i chcąc nadrobić straty, nasi rajdowcy pomylili drogę i, na szczęście na krótko, zabłądzili. Jakby tego było mało, jadąc wąską, oblodzoną, górską drogą wpadli w poślizg i wylądowali w zaspie. Niestety pod nią krył się fragment kamiennego mostku. Udało się wyjechać na tyle, by nie blokować drogi innym uczestnikom rajdu. Oczekiwanie na drążki kierownicze i ich wymiana trwało kilka godzin… Dla zespołu Mazur/Storm był to wyjątkowo „specjalny” odcinek. Te wszystkie sytuacje oznaczały karne punkty, obniżając pozycję zespołu w stawce zawodników. rn rnInnym problemem był brak elektronicznych urządzeń nawigacyjnych, których Jerzy Mazur nie zamontował, chcąc sprostać rygorystycznym zakazom. Powodowało to kłopoty z ustaleniem właściwej prędkości na trasie tak, by dotrzeć na metę w wyznaczonym czasie. Inni takie urządzenia mieli.rn rnZapytany o plany na przyszłość, Jerzy Mazur był ostrożny. Na spotkanie przybył z małżonką.
– Uprawiam ten sport już prawie 40 lat i wiem, że jest to uciążliwe dla najbliższych – przyznał się rajdowiec.
Było jednak widać, że „ciągnie wilka do lasu”:
– W tym roku wystartuję w Mistrzostwach Polski Formuły Historycznej oraz w kilku wyścigach w Niemczech. Może jeszcze kiedyś wrócę na trasę Monte Carlo. Jeżeli tak się stanie, to tylko polskim samochodem, mimo że mam propozycję startu za kierownicą Porsche – zakończył Jerzy Mazur.

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka