Czwartek, 13 sierpnia
22°C Wałbrzych
CZYTAJ RÓWNIEŻ
Tragedie i dramaty Przemoc nie zna wieku. 90-latek podejrzany o znęcanie się nad żoną 112 Trzy osoby ranne, w tym dwójka dzieci Aktualności Szokujące odkrycie: Polska kolebka chrześcijaństwa odnaleziona w Wałbrzychu! Aktualności Budynek dostanie drugie życie, a wraz z nim powstanie 10 nowych mieszkań komunalnych Aktualności Królowie wałbrzyskich ulic [21.07] Nekrologi Zmarł Paweł Spychała Tragedie i dramaty Wyglądało to dramatycznie, auto do całkowitej kasacji Koszykówka Reprezentant Polski w koszykarskim Górniku 112 Śmierć na autostradzie Piłka nożna Prezes Górnika zrezygnował z funkcji

"Istny wymiot" – czyli spotkanie z twórczością Bukowskiego

Audio

Czytaj na głos

Autor: Iwona Ziółkowska 1 min czytania Wałbrzych

Wystawiony przez Teatr Muzyczny Capitol z Wrocławia spektakl "Rzecze budda Chinaski" to składający się z poezji, prozy i zapisków Charlesa Bukowskiego monodram Justyny Szafran z towarzyszeniem męskiego chóru instrumentalno – wokalnego w składzie: Zbigniew Łowżył, Krzysztof Nowikow, Marcin Ożóg, Cezary Studniak.

Twórczość Bukowskiego była inspirowana własnymi doświadczeniami i słabościami. Znany z awanturniczego, pełnego skandali życia, prostym językiem, nie stroniąc od wulgaryzmów, za typowego bohatera swoich książek obiera człowieka z marginesu społecznego, outsidera sceptycznie nastawionego do ludzi, a zarazem szukającego bliskości z nimi.



Widzowie mogli w sensie dosłownym i przenośnym zbliżyć się do twórczości Bukowskiego. Publiczność otacza niewielką przestrzeń wokół łóżka Frances. Niemalże dosłownie wchodzi w jej mroczny świat. Sztuka ukazuje beznadziejność położenia człowieka uzależnionego. Według Frances, świat lubi tylko zwycięzców - ludzi sukcesu. Osoby mające problemy odrzuca i nie pozwala na odrodzenie. Jest ból i tęsknota za prawdziwym uczuciem.
O spektaklu mówi się, że może wydać się bolesny, przykry, wulgarny. Jak podchodzi do tego Justyna Szafran?
- Niechcący trafiłam na poezję Bukowskiego i wiedziałam, że ja tak czuję, że to są moje słowa. Chciałam zrobić inny program niż to co do tej pory, czyli grzeczne, uduchowione piosenki Piaf, Kofty, Osieckiej. Chciałam wywrócić się na drugą stronę. Przez ten ból i syf widać tam dużo mądrości i kruchości. Artystka przyznaje, że to męczący spektakl nie tylko fizycznie, ale i psychicznie: - Muszę czuć się skrzywdzona osobiście, żeby to jakoś ogarnąć.

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka