Usłyszeliśmy prawykonanie utworu Andrzej Kwiecinski (Grand Concert-Polonaise Militaire). Zapętlony polonezowy motyw i gęsta struktura z wojskowym werblem, dominująca nad solowymi partiami skrzypiec i wiolonczeli (wspaniali Marcin Markowicz i Magdalena Anna Bojanowicz - Koziak), radośnie odtwarzały głębokie polonezowe dygnięcia. Nowa kompozycja Kwiecińskiego okazała się dziełem otwartym na interpretacje. Mieliśmy nieodparte wrażenie zaglądania do wnętrza skomplikowanego zegara, w którym z matematyczną precyzją mieszają się znajome rytmy i motywy. Finał utworu był błyskotliwą grą z konwencją i powagą – radosnym odkrywaniem dźwiękowej tajemnicy, której nie da się po prostu zamknąć w pudełku.
Po przerwie na naszą estradę wkroczyli „Żołnierze (Parada)” Michała Kondrackiego. W tej pełni humoru dźwiękowej defiladzie usłyszeliśmy obok innych motywów popularne „Wojenko, wojenko”, „O mój rozmarynie” czy „Przybyli ułanie”. Jak słusznie zauważył dyrygent Maciej Tomasiewicz – przypominanie takich dzieł muzyki polskiej to absolutny obowiązek. Nasza Orkiestra Symfoniczna bawiła się tą formą wyśmienicie! Muzyczna parada przeszła od narastającego werbla, przez pełne radosnej finezji tutti, aż po milknące diminuendo pozostawiając dźwiękowy obraz witalności. To była czysta przyjemność!
Na wielki finał wzięliśmy głęboki wdech z muzyką Wojciecha Kilara. Doskonale znane motywy z „Zemsty” Andrzeja Wajdy oraz suita z „Pana Tadeusza” udowodniły, że ten finałowy polonez dźwiga polskie serca z równie wielką mocą, co słynny mazur ze "Strasznego Dworu".
Produkcja koncertu: Jakub Karmelita
Relacja fot.: Dariusz Gdesz Photography
Nie ma jeszcze komentarzy.