Początek meczu to dość nieoczekiwane prowadzenie gości 1-4. Później jednak sytuacja zaczęła wracać do normy i w 7. minucie nasi wyszli na prowadzenie 13-12. Do końca tej kwarty goście walczyli bardzo ambitnie i nie pozwolili biało-niebieskim odskoczyć z wynikiem, a kwartę zakończył celnym rzutem Tomasz Ochońko, a więc były gracz Nysy, i było 23-20. Pierwsze akcje drugiej ćwiartki to skuteczne rzuty Nowakowskiego i odzyskanie prowadzenia przez Kłodzko (23-24). Po celnej trójce Jakóbczyka w 14. minucie było 30-25 dla miejscowych, ale trójką odpowiedział Ziółko. Nysa utrzymywała się w grze i traciła zaledwie kilka oczek do 16. minuty. Wtedy to wałbrzyszanie zaczęli grać skuteczniej i efekty widać było po wyniku, bowiem do przerwy prowadzili już 50-39. W 24. minucie po skutecznej akcji Nowickiego goście znów nawiązali kontakt i było tylko 54-50. To jednak rozdrażniło gospodarzy, którzy do końca kwarty już tylko powiększali różnicę punktową i w efekcie prowadzili po 30 minutach 73-55. Ostatnie 10 minut to już tylko kwestia rozmiarów wygranej Górnika i zdobyczy punktowych. Nie udało się przekroczyć wprawdzie magicznej sumy 100 punktów, ale cieszy choćby powrót na parkiet po kontuzji Macieja Koperskiego.
Górnik Wałbrzych - Nysa Kłodzko 95-64 (23-20, 27-19, 23-16, 22-9)
Górnik: Ochońko 15, Wróbel 12 (9 zbiórek), Ratajczak 12, Cechniak 12, Bojanowski 10, Durski 10, Jakóbczyk 9, Zywert 8, Koperski 3, Makarczuk 2, Malesa 2, Niziński 0.
Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.