Otoczyła nas cała masa igliwia, szyszek i mchu oraz troska i anielska cierpliwość naszej instruktorki Zuzanna Zakręt. Tworząc te adwentowe cuda, odkryłyśmy, że: szyszka zawsze spadnie nie tam, gdzie powinna, mech brudzi bardziej niż wygląda, najładniejsze gałązki znikają jak kamfora, a „jeszcze tylko jedną gałązkę” można powtarzać 27 razy, a kobiece spotkanie + kreatywność = magia. Wieńce oczywiście powstały, piękne, naturalne, dorodne, ale tak naprawdę to najważniejsze było SPOTKANIE przy tym artystycznym, kobiecym stole. I wiecie co? Było tak dobrze, że już w GRUDNIU widzimy się znowu – tym razem przy świątecznych stroikach (czyli jeszcze więcej gałązek everywhere).
Wieńce Adwentowe jak malowane
Audio
Czytaj na głos
Grudzień za pasem, Adwent już prawie dobija się do drzwi, więc my bez wstydu mówimy: tak, czujemy Święta, tak, już planujemy stroiki, pierniki i inne świąteczne ozdobniki i absolutnie NIE, nie jest za wcześnie, więc jeśli ktoś zastanawia się, skąd nagle w listopadzie w okolicy czuć lasem, igliwiem, mchem itp., itd. – t
Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.