Początkowo osiedlili się zazwyczaj w Boguszowie–Gorcach lub na wałbrzyskim Gaju. Życie w powojennej rzeczywistości nie było sielanką, mimo tego żyjąc pośród Niemców, Polaków i przesiedlonych repatriantów zza Buga ani na moment nie zaprzestali kultywowania tradycji i języka francuskiego.
Droga do powstania chóru, który dziś cieszy słuchaczy w kraju i za granica była jednak długa. Na przełomie lat 60. i 70. XX w. powstało Towarzystwo Przyjaźni Polsko–Francuskiej. Oprócz stworzenia możliwości cyklicznych spotkań, wspólnych biesiad, śpiewów towarzystwo pomagało także np. w znalezieniu pracy. Sam chór powstał dopiero w roku 1992. Założycielką była pani Zuzanna Jarmołowska–Tischer. Jako ciekawostkę można przywołać fakt, że sama twórczyni zespołu nie znała języka francuskiego.
W początkowym okresie swojego istnienia repertuar chóru stanowiły piosenki w języku polskim i francuskim; można było je usłyszeć w szkołach, domach kultury i na rozmaitych imprezach w regionie wałbrzyskim, ale także za granicą. Zespół koncertował także dla polonii francuskiej. Umożliwiły to kontakty i patronat ze strony konsula oraz ambasady Republiki Francuskiej.
W chwili obecnej zespół liczy ok. 30 osób i liczba ta wykazuje tendencje wzrostową, co ma związek przychodzeniem do zespołu, co bardzo cieszy, coraz większej ilości ludzi młodych. Repertuar chóru, którym kieruje obecnie społecznie pani Małgorzata Wiłkomirska stanowią piosenki wyłącznie w języku francuskim. Oprócz zwykłych, popularnych piosenek są to także np. kolędy i pastorałki. Zespół koncertuje średnio 3 razy w miesiącu. Jak powiedziała nam pani Helena Korłub, kierownik zespołu, coraz częściej są to koncerty zagraniczne. Dość powiedzieć, że nawiązana została nic stałej współpracy z miastem Hradec Kralove w Czechach.
Rozśpiewana grupa wałbrzyskich Frankfonów stała się ozdobą Festiwalu Chórów w Szczawnie Zdroju, występując tam razem z chórami z Polski, Niemiec, Czech i Francji.
Wałbrzyscy Frankofoni śpiewają i dają tym radość innym i sobie samym. Ciężkie próby i wyjazdy na koncerty nie są motywowane chęcią zarobku czy sławy. To po prostu satysfakcja z bycia ludźmi o podobnych doświadczeniach i tradycji. To radość z pokazywania innym tego, co ważne - swojego dziedzictwa.