- Od miesięcy nie możemy się doprosić informacji na ten temat. Tylko prezes zamku Książ odpowiedział rzeczowo na nasze pytania – skarży się radny z klubu Wałbrzyskiej Wspólnoty Samorządowej, Paweł Szpur. Jak twierdzi radny, dręczących go wątpliwości nie chce rozwiać także prezydent miasta. - Wszyscy się wykręcają, czyli mają coś na sumieniu. Spółki mają słabą kondycję, a wypłacają sobie nagrody Bóg wie za co – dodaje Szpur.
Według opozycji, spółki miejskie, to majątek gminy, a więc majątek publiczny. - Ludzie mają prawo wiedzieć, co się w tych spółkach dzieje. W dodatku jest kryzys, a więc wypadałoby oszczędzać. A oszczędności władz miasta, to rezygnacja z kupowania wody mineralnej i paluszków – podkreślają opozycyjni radni.
Wiceprezydent Marek Małecki jest zdumiony pretensjami Wałbrzyskiej Wspólnoty Samorządowej i lewicy. – To, co się dzieje w spółkach jest ze wszystkimi szczegółami dostępne w Internecie – na stronach Krajowego Rejestru Sądowego czy w Biuletynie Informacji Publicznej. Sprawy spółek są omawiane na posiedzenianiach komisji, radni co roku dostają szczegółowe sprawozdanie. Mogą też o wszystko zapytać. Jawne są zarobki samorządowców, co roku składają oni oświadczenia majątkowe, dostępne na stronach BIP – tłumaczy Marek Małecki.
Opozycyjne kluby chciałyby, aby sesja została zwołana na 15 października. Przy każdej z miejskich spółek zostałby omówiony sposób wydatkowania zysków i pokrycia strat, zarobki prezesów oraz wysokość rocznych nagród. Porządek obrad liczy 19 punktów.
Spółki pod lupą opozycji
Audio
Czytaj na głos
Zwołania sesji nadzwyczajnej domagają się opozycyjni radni Wałbrzycha. Ich zdaniem, władze miasta i szefowie spółek miejskich ukrywają wysokość nagród, przyznanych przez rady nadzorcze.
Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.