Poniedziałek, 17 sierpnia
13°C Wałbrzych
CZYTAJ RÓWNIEŻ
Tragedie i dramaty Przemoc nie zna wieku. 90-latek podejrzany o znęcanie się nad żoną 112 Trzy osoby ranne, w tym dwójka dzieci Aktualności Szokujące odkrycie: Polska kolebka chrześcijaństwa odnaleziona w Wałbrzychu! Aktualności Budynek dostanie drugie życie, a wraz z nim powstanie 10 nowych mieszkań komunalnych Aktualności Królowie wałbrzyskich ulic [21.07] Nekrologi Zmarł Paweł Spychała Tragedie i dramaty Wyglądało to dramatycznie, auto do całkowitej kasacji Koszykówka Reprezentant Polski w koszykarskim Górniku 112 Śmierć na autostradzie Piłka nożna Prezes Górnika zrezygnował z funkcji
reklamy

Śmiertelny strzał w izerskim lesie. Leśniczy nie wrócił z patrolu

Audio

Czytaj na głos

Autor: Raz 1 min czytania Szklarska Poręba

Izerskie lasy kryją niejedną historię. Wśród malowniczych szlaków są również miejsca przypominające o tragediach sprzed ponad wieku. Jedno z nich związane jest z Robertem Wenigerem, 25-letnim leśniczym, który w listopadzie 1890 roku zginął od strzału kłusownika.

5 listopada Weniger wyszedł na patrol swojego rewiru Kopaniec. Po wykonaniu obowiązków ruszył w kierunku schroniska Ludwigsbaude. Kilkaset metrów od schroniska, zauważył dwóch lub trzech kłusowników. Mężczyźni zaczęli uciekać, a leśniczy ruszył za nimi.

Jeden z kłusowników ukrył się za drzewem i oddał strzał. Kula trafiła Wenigera. Mimo ciężkich ran leśniczy zdołał jeszcze odpowiedzieć ogniem. Prawdopodobnie zranił jednego z uciekających.

Sam zaczął czołgać się w kierunku drogi. Odnalazł go strażnik leśny ze Świeradowa. Rannego przeniesiono do schroniska Ludwigsbaude i wezwano lekarza, ale obrażenia były śmiertelne. Weniger zmarł, pozostawiając rodzinę i środowisko leśników wstrząśnięte tragedią.

Przed śmiercią zdążył opisać napastnika. Miał być niski, szeroki w ramionach i nosić prostą czapkę. Podejrzenie padło na Wilhelma Gläsera ze Świeradowa. Ten jednak uciekł najpierw do Czech, a później do Teksasu.

Czytaj także: Droga Krzyżowa Górniczego Trudu. Wyjątkowa kalwaria prowadzi na Chełmiec

Historia miała zaskakujący epilog. Do rodziny zabitego leśniczego zaczęły trafiać anonimowe pieniądze. Przypuszczano, że wysyłał je właśnie Gläser, dręczony wyrzutami sumienia.

Dziś las jest spokojny, a dawnymi drogami wędrują turyści. Warto jednak pamiętać, że te góry były kiedyś miejscem dramatycznych wydarzeń. Historia Roberta Wenigera jest jedną z nich.

Jeśli ktoś jest zainteresowany tematem może poczytać o ustaleniach Ullricha Junkera z Niemiec w tej sprawie.

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka