Piątek, 14 sierpnia
16°C Wałbrzych
CZYTAJ RÓWNIEŻ
Tragedie i dramaty Przemoc nie zna wieku. 90-latek podejrzany o znęcanie się nad żoną 112 Trzy osoby ranne, w tym dwójka dzieci Aktualności Szokujące odkrycie: Polska kolebka chrześcijaństwa odnaleziona w Wałbrzychu! Aktualności Budynek dostanie drugie życie, a wraz z nim powstanie 10 nowych mieszkań komunalnych Aktualności Królowie wałbrzyskich ulic [21.07] Nekrologi Zmarł Paweł Spychała Tragedie i dramaty Wyglądało to dramatycznie, auto do całkowitej kasacji Koszykówka Reprezentant Polski w koszykarskim Górniku 112 Śmierć na autostradzie Piłka nożna Prezes Górnika zrezygnował z funkcji

SILENTlive pod lupą [FOTO]

Audio

Czytaj na głos

Autor: Ina 3 min czytania Wałbrzych

Muzycy z SILENTlive znają się od wielu lat. Choć życie napisało im różne scenariusze – znajdują czas, by wspólnie tworzyć. – <i>Nie jesteśmy profesjonalnymi muzykami, tworzymy z zamiłowania do sztuki </i>– tłumaczą. <i>– Tego, co w nas siedzi, nie da się po prostu odłożyć na półkę.</i>

Marcin Klasik (wokale, gitary), Marcin Świeży(instrumenty klawiszowe, gitary, dodatkowe wokale), Piotr Kruk (gitary, instrumenty klawiszowe), Krzysztof Janowski (gitara basowa, dodatkowe wokale) i Roman Lewandowski (instrumenty perkusyjne) to przedstawiciele SILENTlive. Nazwa zespołu powstawała w dwóch etapach. Początkowe „Silent” okazało się być zbyt ogólne, „live” jest jej dopełnieniem – jak podkreślają – znaczącym.
- My zawsze gramy na żywo – wyjaśniają zgodnie.



Na co dzień każdy z nich zajmuje się czymś innym, niezwiązanym z muzyką. Mają rodziny, pracują, ale znajdują także czas, by wspólnie grać. Na próbach spotykają się raz w tygodniu.
- Nie ma osoby, która przychodzi tutaj z przymusu. Wszyscy robią to z chęcią i zaangażowaniem – mówi Marcin Klasik. - To jest pasja, która w nas siedzi. Nie da się tego pozbyć. Spotykamy się z miłości do tworzenia.



Choć w obecnym składzie działają dopiero od kwietnia tego roku – historia grupy jest znacznie dłuższa. Sam zespół SILENTlive powstał w marcu 2008 roku. Założycielami byli Marcin Świeży, Marcin Klasik oraz Krzysztof Janowski. Podczas pierwszego występu w Szczawnie-Zdroju dodatkowo na klawiszach zagrała Magdalena Kwiatkowska. W czerwcu do składu dołączyli Piotr Kruk oraz Tomasz Harla. Styczniowe koncerty w 2009 roku miały być dla Krzysztofa Janowskiego oraz Tomasza Harla ostatnimi, tak się przynajmniej wtedy wydawało. Zespół nie uległ jednak rozwiązaniu i funkcjonował jako trio. Po dwóch latach Krzysztof Janowski wrócił do kapeli. Rok później na miejscu perkusisty zasiadł Tomasz Kulpa, który to jednak w marcu 2014 roku opuścił szeregi grupy. Obecnie SILENTlive zasilił – grający na bębnach – Roman Lewandowski.



- Cały czas się poznajemy – zaznacza Roman.
- Każdy z nas jest inaczej ukształtowany i wywodzi się z innej drogi muzycznej – mówi Marcin Świeży.
Wspominają o zespołach Depeche Mode, ONA, Metallica, jazzie, rocku, muzyce alternatywnej, elektronicznej, a nawet piosence harcerskiej i poezji śpiewanej.



Przedstawiciele SILENTlive określają swoją twórczość jako unikatową. To, że nie można porównać ich z nikim innym – uważają za plus. Początkowo grupa grała spokojną, łagodną muzykę pop-rockową nacechowaną dużą ilością melodii, od czego zresztą pochodzi nazwa grupy. Do zupełnego zwrotu doszło, kiedy do zespołu dołączył perkusista Tomasz Kulpa. Brzmienie zaczęło ewoluować w stronę muzyki alternatywnej, momentami progresywnej, ale wciąż posiada pop-rockowe elementy.
- Naszych utworów trzeba wysłuchać kilkakrotnie, aby je zrozumieć. To nie są piosenki pisane na kolanie, które wpadają już po pierwszym przesłuchaniu – podkreślają.
- Teksty są związane z tym, co przeżywamy – dodaje Marcin Świeży. – Ja jednak nie piszę wprost. Ubieram wszystko we własne metafory.
- Choć słowa często są zawikłane, czasami trudne do zrozumienia, widać w nich nasze serce i pełne zaangażowanie – mówi Roman.



Na scenę zawsze wychodzą przygotowani. Nie zaprzeczają, że stres towarzyszy im podczas każdego koncertu. Jednak kiedy pojawia się publiczność – zapominają o wszystkim.
- To piękne uczucie dzielić swoje emocje z innymi ludźmi – uśmiecha się Marcin Klasik.
- Ktoś, kto nigdy tego nie przeżył, nie zrozumie – podkreśla Krzysiek.
- Możemy zagrać nawet dla grupy kilku, kilkunastu osób, szukających wciąż nowych doznań muzycznych. Ważny jest dla nas kontakt z publicznością – mówi Marcin Klasik.



Dziś marzą – mówiąc ogólnie – o naprawdę DOBRYCH koncertach.
- Jednym z moich marzeń jest móc utrzymywać się z muzyki – mówi Roman.
- Kiedyś Marcin Świeży powiedział, że chciałby zagrać dla milionów. I ja dopisuję się do tych marzeń – zdradza na koniec drugi Marcin.

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka