Fotografie powstały 17 czerwca podczas przejścia ze Schroniska Szrenica w kierunku Śnieżnych Kotłów Drogą Przyjaźni Polsko-Czeskiej.
– Czwarta rano z okien Schroniska Szrenica nie wyglądała zbyt obiecująco. W planie na ten dzień mieliśmy przejście Drogą Przyjaźni Polsko-Czeskiej i w duchu prosiliśmy Karkonosza, aby tym razem okazał się łaskawszy niż rok wcześniej... – wspomina autorka.
Po wyjściu ze schroniska turystów otoczyła gęsta mgła.
– Przywitała nas gęsta jak mleko mgła, ale po przekroczeniu progu schroniska lekki i ciepły wiatr potargał nam włosy nadzieją.
Przez dłuższą chwilę nic nie zapowiadało niezwykłego widowiska. Dopiero około godziny piątej, w pobliżu Śnieżnych Kotłów, zza mgły zaczęło przebijać się złote światło wschodzącego słońca.
– Złoto rozlało się po grzbiecie Karkonoszy, aby po pięciu minutach znów ustąpić miejsca gęstym obłokom.
To właśnie wtedy powstały niezwykłe fotografie, na których poranne światło miesza się z mgłą, tworząc niemal baśniową scenerię.
– W takich momentach człowiek nie wie, czy ma stać bez ruchu i chłonąć ulotny widok, czy spróbować zatrzymać magię na dłużej przy pomocy aparatu. Jestem szczęśliwa, że w porę pozbierałam szczękę ze szlaku i mogłam podzielić się tym widokiem z innymi.
Największym zaskoczeniem jest fakt, że wszystkie kadry powstały... telefonem komórkowym.
– Mam nadzieję, że zainspirują kogoś, by żadnego dnia w górach nie spisywać na straty.
Jedno jest pewne – Karkonosze potrafią wynagrodzić cierpliwość. Czasem wystarczy zaledwie pięć minut, by zapamiętać górski poranek na całe życie.
Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.