Czwartek, 11 czerwca
12°C Jelenia Góra

Niebezpieczne podwórka w centrum miasta

Audio

Czytaj na głos

Autor: Szela 2 min czytania

Odpadające tynki, niczym nie zabezpieczone mury oporowe, pozatykane studzienki burzowe. To najpoważniejsze problemy, z jakimi borykają się mieszkańcy ulic Dmowskiego i Buczka w centrum Wałbrzycha. Najbardziej dały im się we znaki ostatnie obfite deszcze. – W większości piwnic pojawiła się woda, a na podwórku przez wiel

Przestrzeń między kamienicami, prawdopodobnie z powodu ukształtowania terenu, pocięta jest dwumetrowej wysokości murkami, oddzielającymi poszczególne posesje. Murki nie mają żadnych barierek, a zatem stanowią prawdziwą pułapkę dla biegających dzieci.
- Kilkoro z nich spadło, jeden chłopczyk złamał rękę – opowiada Marta Pawlak, mama dwojga dzieci. Ceglane mury są otynkowane, ale nasiąknięte wodą ściany sprawiają, że tynk odpada całymi płatami. Dodatkowo wyłożona płytami część podwórka wyraźnie chyli się skosem w stronę kamienicy przy ul. Buczka. - Jak tylko popada, zaraz mamy wodę w piwnicy. Wszystko ścieka z podwórka – mówią lokatorzy.

Kolejny problem, to nieczyszczone od lat studzienki kanalizacyjne. - Woda leci z rynien i nie ma dokąd odpłynąć. Więc wpada do piwnic albo stoi w wielkich kałużach – pokazuje niedrożne kanały Roman Janiszek z ul. Dmowskiego. Obawy mieszkańców budzi też fragment terenu pokryty żeliwnymi pokrywami, zasłaniającymi prawdopodobnie jakieś stare kanały. Nikt nie wie, do czego to służy, ale Roman Janiszek bez trudu odsuwa jedną z pokryw. Pod spodem żelazna krata i... ciemność. Czuć wyraźny odór, wydzielany przez kanalizację. - Boimy się, że to się kiedyś zapadnie – mówi Marta Pawlak.

Przed żadną z kamienic nie ma cienia placu zabaw dla dzieci. Żadnych piaskownic, huśtawek czy ławeczek. Nic. - Najbliższy plac zabaw jest przy ul. Limanowskiego – skarżą się kobiety. A miejsce na taki placyk jest – kawałek podwórka porośnięty nawet trawą, ogrodzony siatką. - Obiecano nam w administracji, że spróbują zrobić coś dla dzieci – przyznają lokatorki.

Wojciech Czerwiński, wiceprezes Miejskiego Zarządu Budynków, zna problemy mieszkańców ulic Dmowskiego i Buczka. Ale ręce ma związane przepisami. - O wszelkich pracach w budynkach decyduje wspólnota, nawet jeśli tylko jedno mieszkanie jest wykupione na własność. Niestety, część osób, kupujących lokale gminne nie do końca zdaje sobie sprawę, że w momencie zakupu staje się odpowiedzialna także za wspólne części budynku. Z niepokojem stwierdzam, że niektóre wspólnoty nie odkładają ani grosza na fundusz remontowy. To bardzo krótkowzroczne działanie, wielokrotnie informowaliśmy o tym lokatorów – podkreśla prezes. MZB nie odżegnuje się jednak od pomocy, pod warunkiem, że mieszkańcy wykażą się inicjatywą.

- Wspólnota ma prawo wziąć kredyt w banku i wykonać najpilniejsze prace. Jesteśmy gotowi pomóc w załatwieniu formalności – dodaje Wojciech Czerwiński. To może być jedyne wyjście, bo gmina na pewno nie ma prawa dokładać publicznych pieniędzy do wspólnot mieszkaniowych.

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka