Sobota, 1 sierpnia
22°C Wałbrzych
CZYTAJ RÓWNIEŻ
Tragedie i dramaty Przemoc nie zna wieku. 90-latek podejrzany o znęcanie się nad żoną 112 Trzy osoby ranne, w tym dwójka dzieci Aktualności Szokujące odkrycie: Polska kolebka chrześcijaństwa odnaleziona w Wałbrzychu! Aktualności Budynek dostanie drugie życie, a wraz z nim powstanie 10 nowych mieszkań komunalnych Aktualności Królowie wałbrzyskich ulic [21.07] Nekrologi Zmarł Paweł Spychała Tragedie i dramaty Wyglądało to dramatycznie, auto do całkowitej kasacji Koszykówka Reprezentant Polski w koszykarskim Górniku 112 Śmierć na autostradzie Piłka nożna Prezes Górnika zrezygnował z funkcji

Nagranie jest autentyczne, ale postępowanie zostało umorzone

Audio

Czytaj na głos

Autor: Sven 1 min czytania Wałbrzych/Szczecin

3 grudnia sprawa słynnej rozmowy pomiędzy Longinem Rosiakiem i Romanem Ludwiczukiem znalazła swój koniec w Prokuraturze Okręgowej w Szczecinie.

Prawie dokładnie w dwanaście miesięcy od nagrania przez Longina Rosiaka rozmowy z Romanem Ludwiczukiem sprawa została umorzona. Postępowanie dotyczyło dwóch rozmów pomiędzy rzeczonymi panami: z 27 i 30 listopada. Ta druga rozmowa została zarejestrowana przez Longina Rosiaka na dyktafonie. Co do pierwszej rozmowy, prokurator umorzył postępowanie z powodu braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa. Krótko mówiąc nie ma możliwości ustalenia faktycznego przebiegu rozmowy, ponieważ mamy do czynienia tylko z zeznaniami obydwu rozmówców. Przy czym Rosiak twierdzi, że propozycja korupcyjna była, a Ludwiczuk temu zaprzecza. Nie ma możliwości weryfikacji wersji któregokolwiek z nich.



W przypadku drugiej rozmowy prokurator stwierdził brak znamion czynu zabronionego. Prokurator stwierdził, że sposób prowadzenia rozmowy uniemożliwia jednoznaczną interpretację zamiarów i intencji rozmówców. – Padają tam sformułowania niejasne i nieostre. Rozmowa ma nieczytelny charakter, a momentami są takie urywane fragmenty. Owszem, jest tam mowa o wicestarostowie, o jakiejś funkcji w spółce miejskiej, jest mowa o zrobieniu jakiegoś projektu czy „dilu”, ale nie wiadomo o jaki rodzaj projektu chodzi. Nie są to sformułowania pozwalające na jednoznaczne stwierdzenie, że doszło do popełnienia przestępstwa z artykułu 230, mówiącego o płatnej protekcji – wyjaśniała nam Małgorzata Wojciechowicz.



Niczego do sprawy nie wniosły przesłuchania świadków, natomiast nie znalazły odzwierciedlenia w rzeczywistości próby podważenia autentyczności nagrań.



- Co do tego, że nagranie jest autentyczne nie ma żadnych wątpliwości. W trakcie postępowania mieliśmy dyktafon, na którym rozmowa została nagrana. Zapis został poddany badaniom przez biegłych. Ich opinia jest jednoznaczna. Dyktafon był sprawny, a nagrania dokonano właśnie na nim. Nie ma też zadniej ingerencji w treść tego nagrania. Oznacza to, że odzwierciedla ono przebieg rozmowy, która odbyła się 30 listopada 2010 roku pomiędzy Romanem Ludwiczukiem i Longinem Rosiakiem – mówi rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, Małgorzata Wojciechowicz.



Prokurator stwierdził jednak, że sformułowania, które tam padają nie mogą być jednoznacznie zakwalifikowane jako propozycje o charakterze korupcyjnym.

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka