Sobota, 15 sierpnia
18°C Wałbrzych
CZYTAJ RÓWNIEŻ
Tragedie i dramaty Przemoc nie zna wieku. 90-latek podejrzany o znęcanie się nad żoną 112 Trzy osoby ranne, w tym dwójka dzieci Aktualności Szokujące odkrycie: Polska kolebka chrześcijaństwa odnaleziona w Wałbrzychu! Aktualności Budynek dostanie drugie życie, a wraz z nim powstanie 10 nowych mieszkań komunalnych Aktualności Królowie wałbrzyskich ulic [21.07] Nekrologi Zmarł Paweł Spychała Tragedie i dramaty Wyglądało to dramatycznie, auto do całkowitej kasacji Koszykówka Reprezentant Polski w koszykarskim Górniku 112 Śmierć na autostradzie Piłka nożna Prezes Górnika zrezygnował z funkcji
reklamy

Medyczne problemy

Audio

Czytaj na głos

Autor: Red 2 min czytania

Za nami spotkanie z przedstawicielami Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Regionu Dolnośląskiego, które odbyło się w Wałbrzychu.

W 2030 r. ponad 60% pielęgniarek będzie już w wieku emerytalnym. Co to oznacza? To, że za moment nie będzie miał kto nami opiekować się w szpitalu. Dlatego musimy zrobić wszystko, żeby miał kto nas leczyć, miał kto nam pomagać i miał kto stanąć przy naszym szpitalnym łóżku. W Polsce obecnie przypada 5 pielęgniarek na 1 tys. mieszkańców. Średnia europejska wynosi 9.

- Dlatego ważne jest to, by dziś robić wszystko, by pielęgniarki chciały wybierać ten zawód i żeby zostawały w tym zawodzie. Dlatego ważny jest obywatelski projekt ustawy, który jest procedowany w Sejmie (obawiam się, że utknie w sejmowej zamrażarce). Projekt koncentruje się na trzech elementach. Pierwszy element ma zmniejszyć zróżnicowanie między grupami II, V i VI, jeśli chodzi o pensje. Obecnie często dochodzi do sytuacji, w których sądy przyznają pielęgniarkom, że zostały przypisane do zbyt niskiej grupy, jeśli chodzi o grupy zawodów medycznych. Dlaczego tak jest? Dlatego, że bardzo często dwie pielęgniarki, jedna w grupie V lub VI, druga w grupie II, wykonują dokładnie te same obowiązki, mają dokładnie ten sam zakres zadań i takie same w stosunku do nich są wymagania - komentuje posłanka PO Monika Wielichowska. - Nie możemy pozwolić na to, żeby o tym, jaką pensję ma mieć pielęgniarka, za każdym razem musiał decydować sąd, a nie decydowało proste, przyjazne i przejrzyste prawo. Drugi element, który jest bardzo ważny – kwalifikacje, które pielęgniarki posiadają, a nie te, których wymaga od nich szpital, powinny decydować o tym, do której grupy zostaną zapisane. Dlaczego? Dlatego że okazuje się, że są dwa szpitale, nawet położone w tym samym mieście, i różnica między pielęgniarkami zatrudnionymi na tych samych oddziałach, robiącymi to samo, wynosi nawet ponad 2 tys. Dlaczego? Bo jeden dyrektor zaszeregowuje pielęgniarki wyżej, a drugi niżej. Dlaczego? Bo ustawa, która obecnie obowiązuje, mówi o specjalności wymaganej przez pracodawcę, a nie tej, którą pielęgniarka posiada. W efekcie ten sam szpital, jeżeli stara się o akredytację, przyznaje się do specjalności pielęgniarki, ten sam szpital, jeżeli stara się o kontrakt z NFZ, przyznaje się do specjalności pielęgniarki, w momencie, w którym przypisuje ją do jednej lub drugiej grupy, tej specjalności już nie uznaje.

Zdaniem posłanki, skoro tak jest, to trzeba prawo uporządkować i doprecyzować. I temu służy obywatelski projekt, który do Sejmu przyniosły pielęgniarki.

- Najczęściej dyrektorzy szpitali nie robią tego ze złej woli, tylko dlatego, że dofinansowanie, które otrzymują, jest poniżej kosztów utrzymania kadry. Prawie wszystkie powiatowe są na skraju finansowego bankructwa. Ich zadłużenie sięga już ponad 20 mld zł. Dlatego jeden z zapisów ustawy obywatelskiej mówi o tym, że środki na podwyżki, które są przewidziane w ustawie, powinny iść również z NFZ-etu do szpitala, tak żeby szpital miał z czego zapłacić swoim pielęgniarkom - kontynuuje Monika Wielichowska.

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka