Piątek, 12 czerwca
13°C Jelenia Góra
reklamy

Martwa sarna w centrum miasta

Audio

Czytaj na głos

Autor: red 2 min czytania

Zwróciła się do nas jedna z Czytelniczek i jednocześnie mieszkanek Boguszowa–Gorc z problemem, który ją trapi.

Oto, co napisała nasza Czytelniczka:

Szanowna Redakcjo, być może to nie jest temat dla prasy, ale już nie bardzo wiem, do kogo z nim się udać, ponieważ próbuję w różnych miejscach od tygodnia.

Sprawa dotyczy sarny, która została potrącona przez samochód, niemalże w centrum Boguszowa-Gorc (na drodze z Boguszowa do Gorc przy ulicy Kamieniogórskiej). Ja widziałam zwłoki tej sarny w ubiegły wtorek wieczorek (28 sierpnia) zapakowane w worek foliowy. W środę wieczorem sarna leżała nadal, tylko, że ktoś ją już wyciągnął z worka.

W czwartek zadzwoniłam do Komendanta Straży Miejskiej w Boguszowie-Gorcach, który tłumaczył, że sprawa jest zgłoszona, że ma przyjechać jakiś samochód, żeby zabrać tę sarnę. W piątek wieczorem nie zauważyłam sarny, a tylko worek, w który wcześniej była zapakowana. Pomyślałam: zabrali. Ale gdzież tam! W sobotę zobaczyłam, że ta sarna leży, tyle tylko, że wciągnięta w krzaki. To była sobota. Oczywiście w biurze Straży Miejskiej nie odbierano telefonów, mimo, że na stadionie odbywała się impreza ze „strongmenami", to z pewnością ją tzw. zabezpieczali. Wysłałam SMS do Komendanta, na który oczywiście nie odpowiedział. Tak minął weekend. Wczoraj, w poniedziałek rano sarna nadal leżała. W związku z tym od razu rano poszłam z tą sprawą do Pana Burmistrza, Waldemara Kujawy. Przyznał, że wie o leżącej sarnie, spytał tylko jednego ze strażników miejskich, który stał obok, co z tą sarną i kiedy ją zabiorą. I na tym skończyło się jego gospodarskie zainteresowanie. Strażnik coś wyjaśniał, że niby jedną sarnę już ktoś zabrał, a została jeszcze druga, której nie zauważył.

Tymczasem dzisiaj rano sarna nadal leżała. Niezależnie od tego, czy sprawę na tę chwilę załatwiono czy nie, wydaje mi się dosyć niepoważne, aby w niemalże, jak piszę centrum miasta, przez tydzień leżały zwłoki sarny. Przez pierwsze dni leżała przy samym chodniku, a od kilku jest w krzakach, przy czym tamtędy chodzą ludzie, dzieci, psy, koty, itd. Po tygodniu ta sarna niemiłosiernie śmierdzi, tworząc (chyba) zagrożenie epidemiologiczne.

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka