Czwartek, 23 lipca
15°C Wałbrzych
CZYTAJ RÓWNIEŻ
Aktualności Mercedes w ogniu Aktualności Niewybuch koło galerii - służby postawione na nogi Aktualności Duże utrudnienia na Fortecznej i tak będzie do końca wakacji Aktualności Budynek dostanie drugie życie, a wraz z nim powstanie 10 nowych mieszkań komunalnych Aktualności Królowie wałbrzyskich ulic [21.07] Nekrologi Zmarł Paweł Spychała Tragedie i dramaty Wyglądało to dramatycznie, auto do całkowitej kasacji Koszykówka Reprezentant Polski w koszykarskim Górniku 112 Śmierć na autostradzie Piłka nożna Prezes Górnika zrezygnował z funkcji

Maestro Wiłkomirski wspomina

Audio

Czytaj na głos

Autor: Szela 1 min czytania

Ukazała się długo oczekiwana autobiografia Józefa Wiłkomirskiego „Lata 1926–2006. Wspomnienia nie tylko muzyczne”. Uroczysta inauguracja memuarów miała miejsce w reprezentacyjnej sali Maksymiliana w zamku Książ.

Książka ukazała się nakładem Stowarzyszenia Inteligencji Twórczej, staraniem prezes organizacji, Elżbiety Kokowskiej.

W pracę nad książką zaangażowało się bezinteresownie wiele osób, niektórzy zasilili inicjatywę żywą gotówką. Wydawnictwo składa się z dwóch tomów, po około 300 stron każdy. Na promocyjnym spotkaniu fragmentów książki można było posłuchać w interpretacji wałbrzyskich aktorów: Jerzego Gronowskiego, Adama Wolańczyka i Ryszarda Węgrzyna. Słowu mówionemu towarzyszyła muzyka w wykonaniu tria fortepianowego z Zespołu Szkół Muzycznych, grającego pod kierunkiem Aleksandra Czajkowskiego.

Jak wskazuje tytuł, Józef Wiłkomirski rozpoczął swoje pamiętniki od roku, w którym się urodził (15 maja w Kaliszu), a zatem poznajemy najpierw najbliższą rodzinę późniejszego kompozytora, muzyka i dyrygenta - jego rodziców, rodzeństwo, a przy okazji ówczesne tło epoki, czasy przedwojenne, gdy życie kulturalne Polski było w pełnym rozkwicie i nic nie wskazywało, że kilkanaście lat później przetoczy się przez Europę wojenny walec.

Autor poświęca bardzo dużo miejsca swojemu „dziecku", czyli filharmonii. Był jej szefem nieprzerwanie 28 lat, co w instytucjach artystycznych jest zjawiskiem niezwykle rzadkim. Wspomnienia są bogato ilustrowane zdjęciami z archiwum autora, począwszy od tych z najwcześniejszych lat jego życia.
Zainteresowanie książką było ogromne. Autor złożył dziesiątki dedykacji na podsuwanych mu po spotkaniu egzemplarzach.
- Pisząc tę książkę czułem, że spełniam swoją powinność. Uznałem, że moim moralnym obowiązkiem jest utrwalić ten kawałek historii w którym przez 80 lat uczestniczyłem – mówi Józef Wiłkomirski.

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka