- Załataliśmy dziurę! – informuje z entuzjazmem Krzysztof Wójcik, rzecznik PKP Polskie Linie Kolejowe w Wałbrzychu.
Tę dziurę wytknęliśmy inwestorowi kolejowemu, który remontował w ubiegłym tygodniu ruchliwy przejazd. W jezdni dochodzącej do rogatek od strony ul. Armii Krajowej pozostała wielka dziura – pułapka na kierowców. Rzecznik kolei tłumaczył nam, że jezdnia pozostaje w gestii zarządcy drogi i że to zarządca powinien dziurę załatać i ponieść koszty naprawy. Niby racja, ale dziura czaiła się nadal na kierowców!
- Załataliśmy dziurę sami, na własny koszt. Mieliśmy jeszcze do dokończenia prace przy przejździe, potem wykorzystaliśmy asfalt, który pozostał po tych robotach. Podobnie jak zalepiliśmy wszystkie dziury za szlabanem w tym rejonie, który nie należy do nas – wyjaśnia rzecznik.
To prawda. Już nie trzeba zostawiać kół przy dworcu Wałbrzych Miasto. Cieszymy się, że nasza interwecja pozwoliła przełamać mur formalności i ułatwiła życie cierpliwym jak święty Krzysztof wałbrzyskim kierowcom.