- W sobotę udało się wejść do tej małej sztolni w Zagórzu. Wcześniej musieliśmy ją odwodnić. Niestety, po 10 metrach kończy się zawałem. Na razie zasypaliśmy ją z powrotem, żeby nie stwarzała zagrożenia – opowiada Dariusz Tomalkiewicz z Sowiogórskiej Grupy Poszukiwawczej.
Nie dały też rezultatu badania georadarem i wykrywaczem metalu, przeprowadzone w pobliżu pałacu w Jedlince. Według rodzinnych przekazów, powinny się tam znajdować trzy skrzynie z dobytkiem Eryki Boehm, jednej z dawnych właścicielek pałacu. - Nie znaleźliśmy skrzyń, ani wrocławskiego złota, ale to nie powód, żeby zaprzestać poszukiwań – podkreśla Tomalkiewicz.
Prace badawcze będą kontynuowane w niedzielę. - Jest konkretny plan: zbadać, co jest za zawałem w sztolni nr 2 i sprawdzić, czy torowisko w sztolni nr 2 łączy się z torowiskiem w sztolni nr 3. Uważam, że znajdziemy odpowiedzi na te pytania – mówi Tomalkiewicz.
Sowiogórska Grupa Poszukiwawcza przygotowuje się w tej chwili do poważnej pracy badawczej w górze Moszna. Istnieją przypuszczenia, że w tym rejonie znajdują się kolejne, nieodkryte sztolnie. Wstępne rozeznanie z użyciem georadaru wykazało anomalie w ziemi. - Mamy już wszelkie zezwolenia i uzgodnienia, w październiku przystąpimy do wierceń. Z pewnością uda się ustalić, czy nasze przypuszczenia są słuszne, czy tam po prostu nic nie ma – tłumaczy Tomalkiewicz.
Poszukiwacze nie ukrywają swojej pracy przed mieszkańcami. Każdy mógł wejść na spotkanie w Centrum Kultury i Turystyki, posłuchać o efektach sobotnich wypraw. O swoich badaniach mówili też między innymi Jerzy Rostkowski, znawca powojennej historii Dolnego Śląska i autor licznych prac na ten temat, oraz Igor Witkowski, od dwudziestu lat zgłębiający militarne tajemnice II wojny światowej, autor wielu książek poświęconych tej tematyce.
Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.