Bez tych drobiazgów w mieście ani rusz
Podstawowe elementy każdego EDC to portfel, klucze i komórka. W końcu mało kto rusza się bez nich z domu. Miłośnicy survivalu sugerują nam jednak, by po kieszeniach poupychać również sprzęt nieco „poważniejszy”. Zazwyczaj chodzi im o scyzoryki, latarki, długopisy taktyczne lub noże. Przyjrzyjmy się im bliżej.
Uwaga! Wszystkie opisane niżej cudeńka znajdziecie na stronie [combat.pl].
Nóż
Nóż, najlepiej składany, bo niewielki i poręczny, to pierwszy punkt naszego programu. Powinien być niezawodny, bezpieczny i ostry – w końcu ma rozcinać pasy bezpieczeństwa, przecinać różne linki, ostrzyć patyki na kiełbaski. A czasem oskrobać podgrzybka lub odkręcić śrubę.
Latarka kieszonkowa
Kolejna bardzo praktyczna rzecz. Dzięki niej oświetlimy leśny dukt, zajrzymy po zmroku pod maskę samochodu i wymienimy żarówkę w piwnicy. I ona powinna być mała i poręczna, dlatego warto sięgnąć po sprzęt zasilany pojedynczym „paluszkiem”. Taki model z łatwością przypniemy na przykład do kluczy. Tylko niech Was nie zwiodą skromne gabaryty – niektóre kieszonkowe latareczki mają zaskakująco dużą moc.
Multitool lub scyzoryk
Kolejny kawałek zaostrzonej stali, tym razem z przeróżnymi dodatkami. Dzięki multitoolom lub scyzorykom, będącym w istocie kompaktowymi i funkcjonalnymi zestawami podstawowych narzędzi, dokręcimy i zmierzymy, przytniemy, przepiłujemy, wyrwiemy, pokawałkujemy. Sprzęt, zwłaszcza egzemplarze produkowane przez znane firmy, bywa drogi. Ale za jakość trzeba przecież zapłacić.
Długopis taktyczny
Długopis taktyczny to rzecz nieco mniej znana. A szkoda, bo urządzenie daje nam ciekawe możliwości. Po pierwsze wypełnimy dzięki niemu druczek na poczcie. Po drugie wybijemy szybę, na przykład w rozbitym samochodzie. Po trzecie możemy go użyć jako kubotanu, czyli prostego, ale skutecznego narzędzia samoobrony. Niby zwyczajny długopis, ale zastosowań sporo.
EDC „terenowe”, czyli zestaw bushcraftowca
Wyżej omówiliśmy sprzęt z kategorii „ogólnie i dla każdego”. Teraz czas na szpej dla tych, którzy lubią kręte leśne ścieżki, rześkie powietrze, szum drzew, zacinający deszcz i kąsający wiatr. Oto „zabawki” z bushcraftowego EDC.
Składana piła lub siekierka
Tak w survivalu, jak i w bushcrafcie drewno odgrywa niepoślednią rolę – jest paliwem, którym się ogrzewamy i budulcem, który chroni nas przed deszczem, wiatrem i utratą ciepła. By ułatwić sobie jego pozyskiwanie i obrabianie warto mieć w zanadrzu składaną piłę lub siekierkę. Lekkie to, kompaktowe i wytrzymałe.
Krzesiwo
Każdy, kto choćby otarł się o sztukę przetrwania lub bushcraft wie, jak wielką rolę odgrywa tam krzesanie ognia. I nic dziwnego – ognisko pozwala ogrzać się, osuszyć odzież, zagotować wodę, coś upichcić. I choć łatwiej rozpalić je zapałkami lub zapalniczką, to krzesiwo jest niezawodne, nie potrzebuje gazu lub benzyny, no i służy przez lata.
Ostrzałka
Całe to żelastwo, które dźwigamy w EDC, trzeba jakoś ostrzyć. Tępym nożem nie wykonamy żadnej wymagającej precyzji pracy, nie pokroimy nawet upieczonej nad ogniskiem kiełbaski. Co najwyżej podrapiemy się po plecach. A żelastwo prędzej czy później się stępi, na to rady nie ma. Możemy się jednak na taką okoliczność przygotować i zawczasu zakupić ostrzałkę. A że narzędzie jest malutkie i lekuchne, to zmieści się choćby w kieszeni spodni.
Latarka czołowa
Źródło światła, w naszym wypadku latarka czołowa, to w survivalu rzecz ważna i potrzebna. Dlaczego? Prosta sprawa. Dzięki podobnemu urządzeniu można po zmroku wyślizgnąć się z namiotu i pójść „za potrzebą” nie wpadając przy okazji na pochrapujących kolegów. Można maszerować w ciemnościach, trzymając w dłoniach kijki trekkingowe, można wreszcie pozbierać po zmroku drewno na ognisko. Słowem, można całkiem sporo.
I to by było na tyle. Jeśli chcecie uzupełnić EDC, zapraszam na combat.pl. Znajdziecie tam wszystkie niezbędne „fanty”.
Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.