reklamy
Środa, 28 października Imieniny: Tadeusz, Szymon, Wszeciech
5°C Wałbrzych
CZYTAJ RÓWNIEŻ
Tragedie i dramaty Śmierć na drodze. Nie żyje kierowca autolawety! Kościół i wiara Kościół czy korporacja? Wierni z Krzeszowa murem za swoim proboszczem! Kilometry Czesi budują autostradę do Polski. Kiedy otwarcie? Edukacja Wałbrzyska uczennica odbierała nagrodę w Warszawie Inne wydarzenia Rajdowe popisy w Wałbrzychu - wyniki [WIDEO] Aktualności Wspierali Zoo Łączna. Dostali groźby i zniknęli z sieci! Aktualności Nasze morsy rozpoczęły sezon [ZDJĘCIA] Turystyka Zapomniana miejscowość z ciekawą historią i wielki skarb z drewna Aktualności Złowili gigantyczne sumy Aktualności Praca wre przy budowie nowego osiedla mieszkaniowego Nekrologi Zmarł ks. prał. Ryszard Szkoła, były proboszcz wałbrzyskiej parafii
reklamy

Dla wrażliwych na los zwierząt…

Audio

Czytaj na głos

Autorzy: red., Anna Deptuła, Legniczka 1 min czytania

We wrześniu pisaliśmy o tym, jak ktoś bestialsko skatował w Wałbrzychu źrebne klacze. Sprawa ta spotkała się z dużym odzewem Czytelników. Dlatego przedstawiamy teraz korespondencję z Legniczki – rzecz o pani Aleksandrze Czechowskiej, która postanowiła ocalić zwierzęta i stworzyć im godne miejsce do życia. Choć jej same

reklamy

W małej wiosce pod Legnicą znajduje się Stacyjka Maltusia. Jest to fundacja założona w 2007 roku przez Aleksandrę Czechowską, która chce ocalić zwierząt przed śmiercią i dać im przysłowiowy dach nad głową, aby spokojnie mogły dożyć starości. Zwierzęta są schorowane, nie nadają się już do celów hodowlanych. Miały być przeznaczone na rzeź.

Obecnie członkowie fundacji opiekują się na miejscu 10 końmi, 9 kotami, 6 psami, królikiem i 3 kozami. Każde z tych zwierząt ma jakąś swoją własną historię, niejednokrotnie zostały skrzywdzone przez człowieka i dopiero w Stacyjce znalazły miłość i opiekę.

Pani Aleksandra sama niewiele ma, co nie przeszkadza jej w dzieleniu się tym wszystkim ze swoimi zwierzętami. Cały swój czas poświęca im i swoim najbliższym. Z wykształcenia jest pedagogiem i przez jakiś czas pracowała w zawodzie, jednak jej miłość do zwierząt okazała się silniejsza. - Pomysł na założenie fundacji zrodził się z potrzeby i chęci pomocy – mówi pani Aleksandra, która już przed powstaniem Stacyjki Maltusia opiekowała się kilkoma końmi.

Dzięki fundacji otworzyły się nowe możliwości na zdobycie środków na utrzymanie uratowanych zwierząt. Konie, które trafiają do Stacyjki, wymagają stałej opieki weterynaryjnej. Często niezbędne są także specjalistyczne kosztowne operacje. Wyżywienie i utrzymanie samych pomieszczeń także wymaga sporych funduszy i pracy, dlatego każda pomoc jest mile widziana.

Więcej o fundacji można się dowiedzieć więcej ze strony: www.stacyjkamaltusia.ovh.org

Skomentuj Brak komentarzy

Bez podpisu komentarz będzie podpisany „Gość”. Komentarz gościa nie może być później usunięty przez autora.

Masz konto? Zaloguj się.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka