Piątek, 24 lipca
13°C Wałbrzych
CZYTAJ RÓWNIEŻ
Tragedie i dramaty Przemoc nie zna wieku. 90-latek podejrzany o znęcanie się nad żoną 112 Trzy osoby ranne, w tym dwójka dzieci Aktualności Szokujące odkrycie: Polska kolebka chrześcijaństwa odnaleziona w Wałbrzychu! Aktualności Budynek dostanie drugie życie, a wraz z nim powstanie 10 nowych mieszkań komunalnych Aktualności Królowie wałbrzyskich ulic [21.07] Nekrologi Zmarł Paweł Spychała Tragedie i dramaty Wyglądało to dramatycznie, auto do całkowitej kasacji Koszykówka Reprezentant Polski w koszykarskim Górniku 112 Śmierć na autostradzie Piłka nożna Prezes Górnika zrezygnował z funkcji

Bestialsko skatowali ciężarne klacze

Audio

Czytaj na głos

Autor: MOBI 1 min czytania

We wtorek, 15 września, między godz. 14. a 16. do prywatnej stajni przy Andersa ktoś wszedł i pobił dwie źrebne klacze. Apelujemy o pomoc w poszukiwaniu sprawcy.

- Zostały pobite dwie klacze. Jedna chyba deską, bo jej to nie poraniło, ale pozostały poobijane miejsca. Cały czas ma ostrą biegunkę. Druga klacz została pobita jakimś ostrym narzędziem, ma rozcięcia na skórze. Obydwie są w ciąży – opowiada właścicielka Roksana Chrabustowicz. - Główne wejście do stajni było zamknięte, otwarte było tylne, ale tylko dlatego, że całe gospodarstwo jest zamknięte – wyjaśnia.

Konie nie miały możliwości obrony, wszak stały w boksach. Gdy właścicielka weszła do stajni, zobaczyła zwierzęta zalane krwią. Na miejsce przytachała policja, potem weterynarz, który sporządził opis, wyraźnie zaznaczając, że klacze mają rany bite i cięte – z takim opisem właścicielka miała zgłosić sprawę na komisariat. – Policjanci przyjęli zeznanie, wszystko powypełniali, ale śmiali się ze mnie. Owszem, mówili, że mi współczują, ale dla nich to jest śmieszne, bo przyszłam z pobiciem konia. I powiedzieli mi, że jeśli znajdę sprawcę, to mam się zgłosić – opowiada Roksana Chrabustowicz.

Właścicielka jest zrozpaczona. - Nie mam wrogów, nie wiem, kto mógłby to zrobić. Jak chodzę i pytam sąsiadów, to wszyscy mi współczują, ale nikt nic nie wie. Weterynarz rany pozszywał, ja je teraz odpowiednio opatruję i spryskuję. Najgorsze jest to, że klacze są bardzo nieufne. Boję się, że gdy ktoś wejdzie do stajni, wystraszą się, poronią, że w ogóle będą się teraz bały ludzi – opowiada.

Jak poinformował Jerzy Rzymek, rzecznik prasowy KMP w Wałbrzychu, trwają czynności majce na celu wyjaśnienie okoliczności zdarzenia i odnalezienie sprawcy.

Uprzedzamy, że zdjęcia zawierają treści drastyczne.

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka