Niedziela, 9 sierpnia
24°C Wałbrzych
CZYTAJ RÓWNIEŻ
Tragedie i dramaty Przemoc nie zna wieku. 90-latek podejrzany o znęcanie się nad żoną 112 Trzy osoby ranne, w tym dwójka dzieci Aktualności Szokujące odkrycie: Polska kolebka chrześcijaństwa odnaleziona w Wałbrzychu! Aktualności Budynek dostanie drugie życie, a wraz z nim powstanie 10 nowych mieszkań komunalnych Aktualności Królowie wałbrzyskich ulic [21.07] Nekrologi Zmarł Paweł Spychała Tragedie i dramaty Wyglądało to dramatycznie, auto do całkowitej kasacji Koszykówka Reprezentant Polski w koszykarskim Górniku 112 Śmierć na autostradzie Piłka nożna Prezes Górnika zrezygnował z funkcji
reklamy

Awantura o karpia

Audio

Czytaj na głos

Autor: Daniel Wawryniewicz 1 min czytania Wałbrzych

Minusowa temperatura, tłum wściekłych ludzi i karpie mordowane na miejscu.

W tym roku na wielu wigilijnych stołach w naszym mieście może zabraknąć jednego z najważniejszych polskich tradycyjnych dań. Mowa o karpiu, o którego trzeba stoczyć nie lada batalię.

Już od kilku dni szał zakupów spowodował, że ludzie histerycznie na ostatnią chwilę wykupują świąteczne artykuły ze sklepowych półek. Najbardziej pożądanym bożonarodzeniowym towarem jest w tej chwili karp, który co roku gości na wigilijnych stołach. Niestety, ale w naszym regionie nie każdy będzie miał szansę go zjeść. Wysoka koniunktura spowodowała, że ryb brakuje już od kilku dni. Spośród kilku wałbrzyskich sklepów i hipermarketów, można go dostać obecnie już tylko w jednym miejscu.

Ludzie od samego rana ustawiają się po karpia, po którego trzeba stać w minusowej temperaturze na dworze.
- Stoję już ze dwie godziny, jest bardzo zimno, a przede mną stoi jeszcze sporo klientów – mówi pani Sylwia.
Coraz większa irytacja spowodowana oczekiwaniem, sprawia że dochodzi do niecodziennych sytuacji.
- Sprzedawca jest tylko jeden, to chyba jakaś kpina – mówi pan Andrzej ze Śródmieścia, który pomógł ekspedientowi ciągnąć kontener z rybami.

Sytuacja sprzedawcy jest faktycznie nie do pozazdroszczenia. Nie dość, że sam musi rozładować towar, to z mozołem łowi również ryby oraz zabija je ciężkim żelaznym młotem na oczach klientów. Taki luksus jak żywy karp jest dostępny tylko i wyłącznie wtedy, gdy osoba posiada własne plastikowe wiadro.
Pan Andrzej po wiadro poszedł do położonego nieopodal marketu budowlanego. Do kosztu zakupu doliczyć musiał 5 zł. - Od rana jeździłem po całym mieście za karpiami, okazało że dostępne są tylko w Auchan – mówi pan Andrzej.

Do tego wszystkiego dochodzą kuriozalne sytuacje jak choćby zepsuta kasa, która powoduje kolejne wydłużenie się kilkunastometrowej kolejki. Gdyby nie interwencja jednego z klientów w punkcie obsługi, pracownicy hipermarketu nie wiedzieli by o awarii.

Smakoszom radzimy ciepło się ubrać i życzymy wytrwałości.

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka