reklamy
Poniedziałek, 12 października
11°C Wałbrzych
CZYTAJ RÓWNIEŻ
Kryminał Zaplanował zamach na premiera Tuska i szefa MON Tragedie i dramaty Zadźgał własną żonę! Inne wydarzenia Nasz mistrz świata już jutro w Dzień Dobry TVN! Kryminał Mężczyzna zdemolował w nocy kilkanaście aut i zgubił telefon w sklepie, do którego się włamał? Aktualności Rozpoczyna się prokuratorskie śledztwo. Chodzi o zgon 42-latka i możliwe przekroczenie uprawnień przez policjantów Tragedie i dramaty Akcje nożowników w szkołach i w sieci. Czy ktoś zignorował ostrzeżenia? Aktualności Pobudzona kobieta biegała nago po ulicy! 112 Dramatyczny wypadek na krajowej "35". Lądował śmigłowiec LPR Inne wydarzenia Rajdowcy znów pojadą w Wałbrzychu Tragedie i dramaty Tragedia na drodze. Śmiertelny wypadek motocyklisty na S3! Aktualności Ewakuacja kolei linowej na Dzikowcu Aktualności "Krwawy piątek": Sporo nastolatków zatrzymanych na Dolnym Śląsku! Aktualności To była wyjątkowa wizyta. Hochbergowie odwiedzili krypty swojego rodu [ZDJĘCIA]

Noc Czardasza

Audio

Czytaj na głos

Autor: Filharmonia Sudecka 2 min czytania Wałbrzych

Noc Czardasza w Filharmonii Sudeckiej – poetycka nostalgia, południowa żywiołowość i autentyczne wzruszenia.

reklamy
Za nami sobotni koncert „Noc Czardasza” 10.10.2026, który zgromadził na wałbrzyskiej scenie wyjątkowe trio. Zanim zaprosimy Was do obejrzenia galerii zdjęć z tego wydarzenia, czas na kilka refleksji, bo to nie był zwykły wieczór.

Na scenie spotkały się wybitne muzyczne osobowości. Z jednej strony Dariusz Janus – kompozytor, pianista, aranżer i pedagog o potężnym dorobku, wykonujący własne utwory. Z drugiej – uznani wirtuozi o ugruntowanej renomie: Ildiko Juhasz (flety) oraz Roman Widaszek (klarnet, basethorn). Słuchając ich, łatwo zrozumieć, dlaczego ta dwójka wytrawnych solistów tak chętnie sięga po kompozycje Janusa, które wypełniły cały program tego wieczoru.

To, co najbardziej urzeka w tej muzyce, to jej warstwa narracyjna. W kompozycjach odnajdziemy wyraźną poetycką nostalgię, szczególnie wyczuwalną w częściach wolnych. Słuchając partii fletu i klarnetu, trudno nie ulec skojarzeniom z flagowymi, ikonicznymi wręcz solówkami z utworów Marka Grechuty czy Grzegorza Turnaua (gdzie podobną przestrzeń i emocje budował kultowy obój Mariusza Pędziałka).

Dariusz Janus, który obok Romana Widaszka również aktywnie włączył się w to gawędziarskie „zagadywanie” koncertu, wielokrotnie przypominał ze sceny o swoich bałkańskich inspiracjach. Sposób, w jaki kompozytor użył fletu i klarnetu jako instrumentów przenoszących zarówno lirykę, jak i gwałtowność bałkańskich rytmów, to zupełnie wyjątkowa historia. Janus znakomicie łączy południową żywiołowość ze słowiańskim klimatem. Mistrzowskie wykorzystanie barwy i dynamiki tych instrumentów w połączeniu z harmoniczną i rytmiczną podstawą partii fortepianu świetnie trafiało do publiczności. I choć ten gawędziarski temperament solisty i kompozytora bezbłędnie zjednuje im serca uśmiechniętej publiczności, to dla poszukiwaczy czystej refleksji momentami aż żal, że słowo i kolejna anegdota tak szybko rozpraszają misternie zbudowaną muzyczną aurę.

Z czysto muzycznego punktu widzenia warto podkreślić jeszcze jeden, niezwykle wymagający aspekt tego koncertu – wszechstronność instrumentalną. Rzadko zdarza się, by w solowych kompozycjach artyści tak często zmieniali instrumenty. Szczególnie imponowała tu Ildikó Juhász, która w trakcie wieczoru operowała aż trzema różnymi fletami. Zmiana instrumentu o tak skrajnej specyfice (jak flet piccolo i flet altowy) nierzadko w obrębie jednego utworu to zabieg bardzo nietypowy, wymagający od solisty ogromnej elastyczności i najwyższego kunsztu. Podobnie uznanie zyskał Roman Widaszek, sięgający w trakcie utworów po klarnet i brzmiący w niższym rejestrze basethorn.

Absolutną kulminacją tej wirtuozerii był zagrany na finał Polski Czardasz. Zderzenie rdzennie węgierskiej, pełnej ognia formy z polską wrażliwością kompozytora dało porywający efekt. To właśnie w tym utworze soliści mogli w pełni uwolnić swój potencjał, zachwycając publiczność techniczną biegłością i niespożytą energią.

Muzyka ostatecznie bezapelacyjnie obroniła się sama, a kunszt całego tria to najwyższa klasa.
Koncert wyprodukowała i zapowiadała Krystyna Swoboda.

Skomentuj

Bez podpisu komentarz będzie podpisany „Gość”. Komentarz gościa nie może być później usunięty przez autora.

Masz konto? Zaloguj się.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka